eeee

poniedziałek, 10 lipca 2017

Wolds Way Lavender/ Yorkshire-lipiec 2017

Z czym Wam się kojarzy lawenda? Moje pierwsze skojarzenie z tą rośliną to babcina szafa, w której babcia trzymała małe zawiniątka z lawendą przeciwko molom. 
Dużo później zobaczyłam przepiękne pola lawendowe. Oczywiście nie w realnym świecie, a jedynie w jakiejś gazecie. 
Pobyt w Prowancji w okresie lipca jest moim podróżniczym marzeniem, może nie jednym z tych z pierwszej półki, ale z drugiej już napewno. Pewnie kiedyś uda mi się go zrealizować, może na emeryturze. 
Co zrobić jednak, kiedy chciałoby się zobaczyć już, teraz w tej chwili takie lawendowe pola?
Należy poszukać ich u siebie, w najbliższej okolicy. 
Tak też zrobiłam  i okazało się, że zaledwie 2 godzinki jazdy samochodem z naszego domu, znajdują się aż dwa gospodarstwa uprawiające lawendę.



Początkowo mieliśmy odwiedzić obydwie farmy, jednak w trakcie wycieczki zdecydowaliśmy, że drugą sobie odpuścimy na korzyść morza. Dojeżdżamy do Wolds Way Lavender i kupujemy bilet rodzinny w cenie 7 funtów ( 2 dorosłych i 3 dzieci) i wkraczamy w fioletowy świat.

Mapa lawendowej farmy


Ale o co chodzi z tą lawendą w Anglii? Dlaczego ta roślina wogóle jest tu uprawiana?
Jej historia na tych terenach sięga czasów rzymskich ( pewnie nie wszyscy wiedzą, że tereny te były kiedyś zajęte przez Rzymian), kiedy to była używana w łaźniach w celach zapachowych, ale również do regeneracji skóry. Rzymianie uprawiali tą roślinę w ogrodzie pałacu Sussex.


Po wycofaniu się legionów rzymskich ( 407 rok naszej ery)  o lawendzie zapomniano, a do jej uprawy powrócono dopiero w okresie średniowiecza. W XVI wieku lawenda była bardzo popularną rośliną w szlacheckich ogrodach, w którch znajdowały się również destylarnie. Produkowano w nich lawendową wodę, której później używano w łazienkach i pralniach. W celu odstraszenia pluskw, smarowano tą wodą ramy łózka, a zawiniątka z ususzoną lawendą chowano w materace i pościel.

Rośliny, które spotkamy podczas spaceru po farmie. 

Kolejny rozkwit lawendowej popularności przypadł na okres panowania królowej Elżbiety I, która cierpiała na bóle głowy i wypijała około 10 filiżanek naparu z lawendy, co miało jej niby przynosić ulgę. 

Destylarnia, w której przy użyciu pary wodnej uzyskuje się olejek lawendowy.

W późniejszych latach destylacja wody lawendowej stała się hobby w wielu domach. Wody używano do odstarasznia niemiłych zapachów, a esencji do leczenia infekcji.
W aptekach zaczęły się pojawiać lawendowe mydła, olejki, perfumy, kremy czy woski.
Do dzisiejszego dnia produkty z lawendy cieszą sie dużą popularnością. 

Taką mini ciuchcią za 2 funty od sosby możemy zwiedzić farmę.
Wolds Way Lavender nie jest jakąś szczególnie ogromną farmą, ale spacer po niej należy do bardzo przyjemnych. Nie ma też tłoku, oprócz nas jest może jeszcze około 10 osób.


Kompozycje lawendowe przyprawiają o zawrót głowy, bo oprócz tradycyjnej lawendowej lawendy, sa przecież inne odmiany, chociażby biała, o jasnym zabarwieniu fioletu, czy wręcz wpadajaca w odcień niebieski.


Są również pola, które przypominają nieco te, z obrazków z Prowansji.



Kiedy lekki wiaterek zawieje w naszą stronę, do doznań wzrokowych dochodzą doznania zapachowe. 




Jeżeli poczujemy się zmęczeni , możemy odpocząć na jednej z wielu ławek.













Na terenie lawendowej farmy znajduje się mini plac zabaw. Zainteresowanie maluchów budzi prawdziwy traktor. Wprawdzie mały podróżnik nieco się obawia, że traktor ruszy, ale ośmielony przez starsze siostry wspina się razem z nimi i zasiada za kierownicą. 



Czas opuścić to urocze miejsce. Zdecydowaliśmy, że pojedziemy jeszcze do Whitby, o którym napiszę w kolejnym wpisie. 


Zaglądamy jeszcze tylko do sklepiku, gdzie kupujemy drobne pamiątki i udajemy się w kierunku parkingu.


Lubicie lawendowy zapach?

19 komentarzy:

  1. Zazdroszczę wycieczki. Mam nadzieje że do Prowansji pojedziemy razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję :)

      Usuń
  2. Uwielbiam lawendę oraz jej zapach. Wczoraj buszowałam po moim ogrodzie i robiłam małe bukieciki do domu.
    Wyobrażam sobie jak tam u was musiało pięknie pachnieć.
    Niestety ja do najbliżej położonych lawendowych pól w Polsce mam 7 godzin jazdy, więc wybiorę się chyba do krakowskiego ogrodu botanicznego. Zawsze to coś:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zawsze warto poszukać najbliższego rozwiązania :)

      Usuń
  3. I oczywiście życzę Ci spełnienia prowansalskiego marzenia:)
    Nie ukrywam, że to również moje marzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zapach lawendy. Gdy corka miala 3 lata przez 7 miesiecy mieszkalismy w Chorwacji. Nic juz z tego okresu nie pamieta (ma 7 lat) Nic poza zapachem lawendy :)
    Pola lawendy mamy okolo 1,5h od Londynu. Tez sie wybieramy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już wtedy Waszego bloga, pamiętam Zarę taka małą :) .

      Usuń
  5. Piękne te lawendowe pola, mieliśmy tam wczoraj pojechać ale mój mąż stwierdził, że to za daleko w moim stanie więc wybraliśmy się bliżej, a mianowicie do Saltburn. Szkoda, że się nie wybraliśmy... możebyśmy się tam spotkały, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo pewnie tak, szkoda. Ale pewnie w przyszłym roku się tam wybierzecie na spacer, już w 3. Warto :) .

      Usuń
  6. Kolejne cudowne miejsce, które mogłam odwiedzić dzięki Tobie! Kocham lawendę!

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie nurtuje pytanie, czy jej zapach unosi się w powietrzu...?
    Również chciałabym odwiedzić kiedyś Prowansję. Mam nadzieję, że się uda.
    Piękna wyprawa, a lawendę uwielbiam! Pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety lawędę było czuć tylko, kiedy zawaiał wiaterek w naszą stronę, ewentualnie, kiedy wsadzaliśmy nasze nochale w środek lawendowych bukietów. Natomiast w sklepie az mdliło od lawendowego zapachu.

      Usuń
  8. Lubię lawendę za kolor, zapachu nie lubię bo generalnie każdy mocny zapach jest u mnie na nie. Ale spacer mieliście jak widać urokliwy! pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale pięknie, uwielbiam lawendę. Marzę, żeby kiedyś posadzić ja wokół domu ;)
    A tak w ogóle to moja mała Laura już nawet wie, że jej krem do pupy Sudocrem pachnie lawendą - zawsze go wącha i mówi - 'mmm pachnie', pytam czym? a ona skubana mówi - 'laweńdą' hahah, no po prostu padam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej hej ;) No ja też kocham Lawendę i pola Lawendowe
    sama mam namiastkę tego 3 duże krzaki na działce . One dopiero
    przy potarciu ( to jak zioła )uwalniają swoje olejki eteryczne ;)
    Wycieczka mega udana i zobacz nawet była piękna pogoda - supcio = cmok :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam lawendę! Mamy ją w ogródku, a w tym roku nawet zrobiłam lemoniadę lawendową (pycha!). Ale takich pól nie widziałam nigdy, chętnie bym się na takie wybrala :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).