eeee

niedziela, 30 lipca 2017

Derwent Water/Lake District-lipiec 2017

Plan mieliśmy ambitny, jednak jak to często w życiu bywa na chęciach się zakończyło.
Jeszcze w piątek wieczorem sprawdzałam prognozę pogody, która wyraźnie pokazywała, że w okolicach Keswick będzie słoneczko z chmurkami. 
W sobotni poranek obudziło nas wprawdzie słoneczko, ale kiedy wsiedliśmy do auta i przekroczyliśmy próg Gór Pennińskich, pogoda nie pozostawiała złudzeń. Upału dziś nie będzie.




Ja optymistycznie (chociaż raczej ze mnie pesymistka) wierzyłam, że deszcz przestanie siąpić i uda nam się odbyć zaplanowaną od dawna spacerową wycieczkę ponad jeziorem Derwent Water. 


Kiedy dojechalimy na miejsce deszcz ustał, ale pojawiła się inna przeszkoda. Oglądając w internecie mapy, nie wzięliśmy pod uwagę, że będziemy musieli wdrapać się na tą górę, którą widzicie na zdjęciu poniżej. Może nie wygląda ona na zdjeciu groźnie, ale uwierzcie mi w rzeczywstoci wejście na nią było dosyć strome. Moje plany oglądania jeziora Derwent Water z wysokości, legły w gruzach.


Podjęliśmy decyzję, że zamist wpinać się w górę, zejdziemy w dół, nad brzeg jeziora.
Weszliśmy zatem na teren Brandlehow Park i wyznaczoną scieżką doszliśmy nad wodę. 



Woda w jeziorze jest krystalicznie czysta, szkoda tylko, że temperatura powietrza nie była wyższa, bo pewnie sama bym z chęcią zamurzyła w niej nogi. 








Jezioro można opłynąć dookoła niewielkim stateczkiem. My jednak z tej przyjemności zrezygnowaliśmy. Od samego wejścia na pomost zakręciło mi się w głowie. Nietety choroba lokomocyjna daje mi się we znaki od wczesnego dziecińtwa. To również odziedziczyły po mnie dzieci, niestety.




Posiedzieliśmy chwilkę nad brzegiem jeziorka, podelektowalimy się widokami, powdychalimy świeże powietrze i postanowiliśmy udać się w drogę powrotną.



Obiecaliśmy dzieciakom lody w Keswick, takie małe przekupstwo, aby nie marudzili i dzielnie chodzili.
Aby dojść do parkingu, musieliśmy wejść kawałek pod górkę. Nie było łatwo, ponieważ ścieżka była dosyć stroma, natomiat widoki na jezioro wręcz bajeczne.



Po wdrapaniu się na górkę, część podróczniczej ekipy opadła z sił.


Otatni rzut oka na Derwent Water i ruszamy w stronę Keswick.


W Keswick już kiedyś byliśmy o czym możecie przeczytać TU.


Keswick to niewielkie miasteczko leżące w hrabstwie Cumbria liczy około 5000 mieszkańców. Od Londynu oddalone jest o około 400 km.


W zasadzie niewiele tu jest do zwiedzania. Kiedyś Keswick znane było z Muzeum Ołówka, które od pewnego czau zamknięte jest na kłódkę. 
Centrum miasta stanowi deptak z różnymi sklepami i bankami. 
Tu znajduje się nasz ulubiony sklepik ze słodyczami:




Oczywiście jak przystało na angielskie miasteczko przeróżnych barów, restauracji, czy kawiarni jest tu pod dostatkiem.



Na deptaku odbywał się akurat targ tzw. Keswick Market, na którym można było kupić oprócz jedzenia, spinek do włosów, czy drewnianych wyróbów-sweter z owczej wełny, rodem z Zakopanego. 


Na koniec dzisiejszego dnia-obiecane lody i ostatnie spojrzenie na Derwent Water z keswickiego nadbrzeża.





Tak, tak, niektórzy ze zmęczenia dostali głupawki.

17 komentarzy:

  1. Urocze miasteczko i cudne krajobrazy. My też Karolę przekupywaliśmy jak była mała smakołykami żeby chciała trochę pochodzić, a teraz ona nas goni:)
    Fajne masz dzieciaczki!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję ,że i u nas tak będzie...czym skorupka za młodu nasiąknie... ;)

      Usuń
  2. Świetna wycieczka.Piękne widoki nad jeziorem.
    Podziwiam Twoich małych podróżników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Ewcia, że ja czasami też ich podziwiam ;).

      Usuń
  3. Oj, stateczek tez nie dla mnie z tego samego powodu ;)
    Świetna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo już myslałam, że tylko ja stara baba cierpię na takie dolegliwości ;)

      Usuń
  4. Cudowna wycieczka i fantastyczne widoki! Mimo wszystko - było warto! :) Pozdrawiam z upalnego Kłodzka!

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda wycieczka ma swoją wartość, nawet ta zaraz za nasz płot. Zawsze czegoś się nauczymy nowego :).

      Usuń
  5. Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale wyprawa i tak fantastyczne!
    Podobają mi się te bielone barowo-kafejkowe domki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda i tak nie była zła , jak na tutejsze warunki...nie padało, kiedy dojechaliśmy na miejsce , a to już sukces ;)

      Usuń
  6. szkoda, ze pogoda pokrzyzowala Wam plany, ale wycieczka chyba i tak nalezy do udanych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pogoda pokrzyżowała nam plany ;) a nasz brak dokłądnego przygotowania się i sprawdzenia co nas czeka na miejscu. Wejście na szczyt góry nie było możliwe ze względu na dzieci a i ja chyba bym nie dała rady z moją słabą kondycją ;).

      Usuń
  7. Faktycznie w słońcu jezioro wyglądałoby pewnie jeszcze piękniej :) Ale spacer w pochmurną pogodę to samo zdrowie ;) no i u Was lody też były :) tj. u nas w Isfahanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj u nas lodami kończy się każda wycieczka. Ale dla porównania...1 zwykła głaka loda angielskiego to koszt około 2 funtów a zatem prawie 5 razy drożej niż Wasze, które wyglądają dużo bardziej apetycznie :(.

      Usuń
  8. Widoczki śliczne. Szkoda że nie można obudzić się rano i zobaczyć wschód słońca przez okno kamperka. A głupawkę to mają po lodach i po dziadku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Lake District czaiłam się bardzo na przyszły rok, ale póki co nastąpiły zmiany. Mam nadzieję, że jak tam wreszcie pojadę to trafię na trochę słońca muskającego wody jeziora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Lake District! Ale powiem Tobie, że jeszcze nie zdarzyło się nam (a byliśmy tam chyba ze cztery razy bo przez pewien czas jeździłam tam co roku na konferencję, zabierając ze sobą rodzinkę ;)), żeby w Lake District nie padało.
    Zaintrygowało mnie, co napisałaś o Muzeum Ołówka w Keswick: naprawdę jest zamknięte? Szkoda, to był nasz hit okolicy (oprócz Świata Beatrix Potter ;))... Może mieliście pecha i trafiliście na jakiś remont bo moja znajoma była tam dwa tygodnie temu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).