eeee

niedziela, 7 maja 2017

Llandudno-kwiecień 2017

Czwarty dzień naszej walijskiej przygody spędziliśmy w Llandudno. Nie spodziewałam się, że tu w Wielkiej Brytanii są miejsca tak bardzo przypominające nasze polskie, nadmorskie kurorty. W północnej Anglii, gdzie mieszkam nie spotkałam jeszcze aż tak bardzo przesyconego komercją miejsca. No może Blackpool nieco trąci taką tandetą, ale w Llandudno chyba to widac jeszcze bardziej. Nie, żeby mi to aż tak bardzo przeszkadzało, bo miałam chociaż okazję poczuć się jak nad Bałtykiem. 




Naszym głównym celem w Llandudno był wjazd tramwajem na Great Orme. Tak, oczywiście mogliśmy na nią wejść, ale dużą atrakcją dla dzieciaków była przejażdżka samym tramwajem. Nie mają tego na codzień. W sumie młodsi podróżnicy jechali dopiero drugi raz w życiu tego typu środkiem lokomocji ( pierwszy raz we spomnianym powyżej Blackpool ). 


Przyjemność ta kosztowała nas 28 funtów i niektórzy uznają nas za wariatów, ja jednak uważam, że było warto. Dzieciom się podobało, a o to w tym wszystkim nam chodziło.


Mniej więcej w połowie góry znajduje się stacja, na której musimy przesiąść się do drugiego trmawaju, który zawiezie nas na szczyt.


Niestety silny wiatr nie pozwala nam cieszyć się chwilą. Jest zimno, dlatego zaglądamy na chwilkę do sklepu z pamiątkami i szybko kierujemy się w stronę ścieżki prowadzącej w dół.



W drodze powrotnej, na wysokości pośredniej stacji tramwajowej widzimy kopalnię. Nie odwiedzimy jej, czego później żałowałam. Już po czasie przeczytałam w internecie, że jest to kopalnia miedzi, którą można zwiedzać i jest dosyć ciekawym obiektem. 


Mijamy kopalnię i środkową stację, i schodzimy w dół. 



Widok z góry na miasteczko i zatokę jest piękny. Możemy usiąść i podziwiać widoczek. Jeżeli znienacka wyłoni się tramwaj, to już nic więcej nam nie potrzeba, aby nasze oczy czuły się usatysfakcjonowane, a serce zaczęło bić szybciej


Nie jesteśmy wielkimi podróżnikami, nie chodzimy po górach, dlatego nasze nogi podczas schodzenia zaczęły nam odmawiać posłuszeństwa. Łydki bolały nas jeszcze kilka dni po powrocie do domu.


Po zejściu z góry, kieujemy nasze kroki w stronę molo. I tu zaczyna się nasza "bałtycka" przygoda w Walii. Nie wiem czy bardziej Sopot, czy Miedzyzdroje przypomina mi walijskie Llandudno.
Jeżeli macie za dużo funciaków w portfelu i nie cierpicie na chorobę lokomocyjną, możecie wybrać się na przejażdżkę "ogórkiem" wokół Great Orme. 




Domki z zabawkami, pamiatkami, lodami, lub innym jedzeniem przypomniały mi wczasy w Pobierowie. Miałam wtedy może 5 lat i w takich budkach znajdowały się własnie pamiątki, które wyłudzałam od rodziców.



Molo mierzy 376 metrów. 


Przy molo znajduje się Grand Hotel, w którym ceny zaczynają sie od 89 funtów za noc. Możecie jednak trafić na promocję i już za 29 GBP będziecie mogli podziwiać widoki z okien hotelu.



Wracamy powoli na parking. Llandudno przypomina nam środziemnomorskie klimaty. Palmowate rośliny widzieliśmy w Wielkiej Brytanii ostatni raz w Kornwalii. 


Finalny rzut oka na Grand Hotel, molo i zatokę Conwy. Czas się pożegnać z tą uroczą miejscowością. 


16 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia i przepiękny widok na molo. Widzę, że pogoda "kurtkowa".
    U nas nieustająco bardzo kiepska aura. Na samiuśkim początku marca mieliśmy kilka dni urlopu i było... tak jak teraz. Zgroza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Niestety u nas również kiepsko z pogodą :(.

      Usuń
  2. Rewelacyjny ten tramwaj i wspaniałe widoki! Sama bym się przejechała - uwielbiam takie atrakcje! A naparstki w budkach były? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były, ale same takie zwyklaki :).

      Usuń
  3. O, tam nie dotarlismy!;) Dzieciaki bylyby zachwycone przejazdzka tramwajem, podobnie jak Twoje. Zapisuje sobie Llandudno i byc moze wpadniemy tam przy kolejnej wizycie w Walii.
    P.S. Potrafisz wymowic Llandudno? ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejażdżka tramwajem jest na prawdę warta tej ceny :). Według mnie oczywiście. Po polsku potrafię wymówić ;), po walijsku juz gorzej ;).

      Usuń
  4. Fajna wyprawa.Molo i hotel przypominają mi Sopot.Podziwiam Twoich dzielnych małych podróżników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają ze mną przekichane ;).

      Usuń
  5. Najważniejsze, że była frajda :') Żałuję, że nikt w moim mieście za przejazd tramwajem nie chce zapłacić nawet dwóch złotych ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z płatnością za normalny tramwaj to chyba zawsze jest problem, że wszystkim żal płacić za zwykły transport, niestety.

      Usuń
  6. Pięknie tam jest. Jest morze i cudowne widoki. Sama bym takim tramwajem pojechała w górę, a w dół bym schodziła i podziwiała, podziwiała śliczne miejsca. Miło, że trafiłaś do mnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widoki są oszałamiające. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Kolejna przepiękna wycieczka.Przepiękne zdjęcia zrobiłaś:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ pięknie. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi sie zabrać moje dzieci w tak p9eone miejsca

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).