eeee

niedziela, 21 maja 2017

Knaresborough-maj 2017

Gdybym miała zmieniać miejsce zamieszkania na inną angielską miejscowość, która nie jest położona nad morzem (ci którzy mnie czytają dłużej wiedzą, że moim marzeniem jest domek z widokiem na morze) to na dzień dzisiejszy było by to Knaresborough. 
Spędziliśmy w nim ostatnią sobotę i muszę Wam napisać, że miasteczko mnie po prostu zachwyciło. 
Położone jest w hrabstwie  North Yorkshire, około 1,5 godziny jazdy samochodem od naszego domu. My wybraliśmy parking położony na obrzeżach miasta, ale do samego centrum nie było daleko. Knaresborough to małe miasteczko. Wszędzie można dotrzeć piechotą bez większyego problemu.


Dzięki temu, że nie zaparkowaliśmy w ścisłym centrum, mogliśmy podziwiać murale, które rozrzucone są w różnych częściach miejscowości.



Pierwszym punktem, który chcieliśmy odwiedzić było wzgórze zamkowe.


Zamek, który stoi w tym miejscu, nie jest okazałą budowlą. Raczej był, ponieważ pozostały po nim jedynie ruiny. My darowaliśmy sobie zwiedzanie go, bo szczerze powiedziawszy było nam szkoda kasy na oglądanie tak małego obiektu w stanie rozsypki.


Historia zamku sięga XII wieku i niestety nie miał szczęścia do właścicieli, którzy bardzo często zmieniali się. Służył on najczęściej jako miejsce spotkań myśliwych, którzy polowali w pobliskiej puszczy. 



Ze wzgórza zamkowego rozpościera się piekny widok na rzekę Nidd i wiadukt kolejowy. 


Początkowo w tym miejscu budowano inny most (1847-1848), który jednak z powodu słabej konstrukcji tuż przed zakończeniem prac, runął do rzeki. Wapno, które dostało się do wody zabiło wszystkie ryby w rzece. To nie koniec tej tragicznej historii. Zawalona konstrukcja wytworzyła tamę na rzece, co spowodowało zalanie okolicznych domów.
Kiedy powstał projekt nowego, obecnego mostu, mieszkańcy sprzeciwiali się. Jego powstanie nazywano najgorszą zbrodnią kolejową Europy. Dziś oczywiście mało kto pamięta ową historię, a most został wpisany na listę zabytków.


Jest jednak ciągle eksploatowany, sami mieliśmy okazję zobaczyć przejeżdżający nim pociąg:


Zeszliśmy ze wzgórza zamkowego, kierując się nad brzeg Nidd.
Było naprawdę przyjemnie, Świeciło słoneczko, było w miarę ciepło, jak na nasze angielskie warunki.
Nawet turystów nie było dużo, chociaż ilośc aut na parkingach w centrum miasta nas troszkę na początku przeraziła.
Mali podróżnicy wzięli ze sobą hulajnogi i było to nawet dobre rozwiązanie, ponieważ nie marudzili, że bolą ich nogi.


Jeżeli ktoś nie ma choroby lokomocyjnej, może wypożyczyć sobie łódkę i popływać po rzece. Z całą pewnością warto wydać te 6 funtów od osoby dorosłej ( dzieci za darmo) i popatrzeć na miasteczko z innej perspektywy.


My przyjechaliśmy do Knaresborough z dwóch powodów. Pierwszy już poznaliście-to wiadukt na rzece i widok na niego z zamkowego wzgórza. Drugi to atrakcja położona po drugiej stronie Nidd.


Kupujemy bilet rodzinny za 30 funtów w nadziei, że będą to dobrze zainwestowane pieniądze. 


Kierujemy swoje kroki w stronę jaskini, w której w jedną z burzliwych nocy 1488 roku urodziła się Ursula Sontheil, znana jako Matka Shipton. 


Matka Ursuli, Aghata została wygnana ze wsi, kiedy nie chciała powiedzieć, kto jest ojcem jej dziecka, które nosiła pod sercem. Miała zaledwie 15 lat i żadnej bliskiej rodziny, na pomoc której mogłaby liczyć. 


Agatha mieszkała ze swoją córką w zimnej i ciemnej jaskini przez dwa lata. Niestety ich "mieszkanko" zostało odkryte a matka z dzieckiem rozdzielone. Agathę wysłano gdzieś do klasztoru, gdzie zmarła po kilku latach. Ursulą zajęli się miejscowi. 


 Była bystra i chwalona przez nauczycieli. Niestety fizycznie była ułomna. Jej ciało było wykrzywione i musiała podpierać się od najmłodszych lat laską. Z twarzy również nie była urodziwa, jej wielki i krzywy nos był obiektem drwin rówieśników.
Ursula często odwiedzała jaskinię, w której się wychowywała. Obcowała z naturą, sama uczyła sie sporządzać lecznicze mikstury z ziół. Odkryła również, że potrafi przewidywać przyszłość.
Wśród miejscowych nazywana była wiedźmą.
Wszyscy byli zdziwieni, kiedy w wieku 24 lat poślubiła cieślę z Yorku, Tobiasa Shiptona. Oczywiście większość wytłumaczyła sobie to w ten sposób, że rzuciła na mężczyznę czar, bo żaden inny nie poślubiłby takiej szkarady. Chociaż nie doczekali się dzieci, uchodzili za szczęsliwe małżeństwo. Ursula zmarła w wieku 73 lat i nie wiadomo, gdzie została pochowana. 


Matka Shipton, bo pod tą nazwą jest bardziej znana, pozostawiła po sobie napisane prostym językiem proroctwa. Przewidziała między innymi zarazę w Londynie w 1665 roku, wielki pożar stolicy Anglii w 1666 roku, pojawienie się statków, samochodów i samolotów. Przewidziała również, że my kobiety, zaczniemy ubierać się jak mężczyźni.
Dzięki swoim proroctwom stała się na tyle sławna, że jej imieniem nazwano ... jeden z gatunków ćmy. 


Tuż obok groty Matki Shipton znajduje się studnia. Nie jest to byle jaka studnia. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1583 roku. Ich autorem jest antywkariusz z dworu Henryka VIII, który na polecenie króla miał wyszukiać dziwnych i tajemniczych miejsc.


Nie był on jednak pierwszym, który odkrył to miejsce. Od wielu wieków przywbywali w to miejsce chorzy, wierząc w uzdrawiające własciwości tutejszej wody. 


Napicie się "magicznej" wody, która kapała do niewielkiego basenu miało wyleczyć chorego. 
Oczywiście współcześni lekarze nie zalecają jej picia, ponieważ zawiera ona zbyt dużo minerałów. Popatrzcie sami, co ta magiczna woda potrafi zdziałać:


Strumień wody spływa na pozawieszane na skale różne przedmioty. Długośc procesu petryfikacji zależy oczywiscie od przedmiotu na który spada woda. Najszybciej ulegają mu małe rzeczy typu pluszowe misie. 


Zamiana misia w kamień trwa około 3 miesięcy.
Większe przedmioty potrzebują nawet do dwóch lat, aby pokryć się skamieniałą skorupą.



Zawieszone przemioty oczywiście zmieniają się, pojawiają się nowe a stare znajdują swoje miejsce w niewielkim muzeum przy wyjściu z obiektu.  


Wśród spetryfikowanych przedmiotów w muzeum znajduje się kilka przedmiotów sławnych ludzi, np. kapelusz Davida Sucheta, brytyjskiego aktora znanego z odtwarzania roli Herkulesa Poirot.


Pozostając dalej w temacie Herkulesa, Agatha Christie, która wymyśliła tę postać, oddała swoją torebkę. Spetryfikowana wygląda, jak na zdjęciu poniżej:


Żegnamy się powoli z Matka Shipton. Zaglądamy jeszcze do maleńkiego sklepiku, gdzie udaje mi się kupić naparstek z wizerunkiem lokalnej wiedźmy. Zobaczyć go możecie na mojej naparstkowej stronce TU .


Wracamy na parking przechodząc przez centrum. Znowu podziwiamy piękne murale. Wiecie dlaczego powstały one w większości akurat w miejscu okien?
W 1696 roku wprowadzono w Anglii "podatek okienny", który był uzależniony od ilości okien wychodzących na ulicę. Właściciele kamienic zamurowali okna, aby uniknąć większej opłaty. Podatek ostatecznie zniesiono w 1851 roku.



Mam nadzieję, że uda nam się wrócic do Knaresborough i odnaleźć więcej murali. Niestety dopiero po powrocie z wycieczki znalazłam na ten temat więcej informacji. Czasami jednak warto patrzeć się do góry a nie tylko pod nogi.

Na rynku, na ławeczce rozsiadł się niejaki John Metcalf, znany pod pseudonimem Ślepy Jack. 
Była to ważna postać nie tylko dla Knaresborough, ale również dla całej północnej Anglii. 
Był pierwszym profesjonalnym producentem dróg, dzięki któremu powstało 180 mil ekspresówek w tej części kraju. Niezwykłe jest to, że Jack oślepł w wieku 6 lat po przebytej ospie, pommo tego był bardzo aktywnym człowiekiem. Doskonale pływał, nurkował, jeździł konno a nawet polował.


Miasteczko jest niewielkie, ale bardzo urocze. Skradło moje serce bardziej niż zatłoczony York. 


Żegnamy piekne Knaresborough, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku się zobaczymy :). 


Dziękuję, że dotrwaliście ze mną do końca. Muszę przyznać, że ten wpis był chyba najdłuższym na moim blogu.

34 komentarze:

  1. Twój post przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, ponieważ nie znałam większości opowiadanych przez Ciebie historii. Niesamowita jest ta spływająca woda, zamieniająca zwykłe przedmioty w takie ciekawe formy. Faktycznie musi mieć sporo minerałów, skoro po kilku miesiącach woda potrafi zdziałać takie cuda.
    Mieliście świetną wycieczkę. Dzieciaczki były pewnie zadowolone z tylu atrakcji:)
    Przesyłam pozdrowienia z wiosennej Polski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Mario, dzieci były bardzo zadowolone, szczególnie maluchy, które sa na etapie oglądania Harrego Pottera. Wszystkie "magiczne" miejsca są teraz na topie ;). Pozdrawiam również.

      Usuń
  2. Miasteczko nie dość, że urocze to jeszcze pełne ciekawych historii! A ta studnia z kolekcją spetryfikowanych przedmiotów jest naprawdę jak z bajki :) My też uwielbiamy tego rodzaju miejsca. Szkoda, że od nas to tak daleko... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze w drodze "do" możecie się zatrzymac u nas :).

      Usuń
  3. Zachwycające miejsce! Ogromnie dziękuję Ci za tę wycieczkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała wycieczka, szkoda że daleko. Murale fajne i niesamowita studnia. Może i ja kiedyś tam będę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te murale bajeczne. Uwielbiam klimat małych miasteczek, które jednocześnie mają sporo do zaoferowania. Mógłby i mnie kiedyś rzucić tam los :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również i dzieci też. Nie znosimy dużych miast :).

      Usuń
  6. Fajna wycieczka po uroczym miasteczku.Murale rewelacyjne.Studnia i spetryfikowane przedmioty mnie zafascynowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie te przedmioty wyglądają w realu :).

      Usuń
  7. Pięknie opisałaś tą wycieczkę!!!Czułam się tak jakbym tam z Wami była:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękna wycieczka! Miejsce naprawdę urocze - tak piękne i klimatyczne! Życzę jak najwięcej takich wypraw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też uwielbiam Knaresborough, jest bardzo urokliwe, a zwłaszcza widoki nad rzeką, mimo tego, że byłam tam chyba z 50 razy a może nawet więcej,nigdy nie udało mi się odwiedzić jaskini. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie ją odwiedzić, jest po drugiej stronie rzeki :).

      Usuń
  10. Pięknie! Życzę Ci, żeby się spełniło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te murale piękne :) Zawsze mnie zachwyca ich 'rzeczywistość' :)
    Pozdarwiam Martusiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te wyglądają bardzo realistycznie :).

      Usuń
  12. No cudna wycieczka i można tyle fajnych rzeczy zobaczyć dzięki innym ;)
    Mural z różowymi drzwiami no zakochałam się no i skamielinki extra ;)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z drzwiami, to również mój ulbieniec :) .

      Usuń
  13. This door is so especial.
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  14. Fabulous photos! I liked the explanationof this beautifl trip.
    Good weekend
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepięknie! Też mogłabym tam zamieszkać i byłybyśmy sąsiadkami :). A wiesz, że dopiero jak napisałaś, że miasto słynie z murali zdałam sobie sprawę, że okno i drzwi z pierwszego zdjęcia są atrapą. I jeszcze jedno - gdybyście sobie wszyscy kupili hulajnogi mogłabyś wprowadzić cykl pt. Anglia na hulajnodze. Takiego czegoś chyba nie ma w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak, to byłoby ciekawe doświadczenie, nie wiem tylko, czy są takie hulajnogi , które wytrzymałby moją wagę, a mężu nie wspominając ;) .A Twoją sąsiadką byłoby cudownie zostać :).

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).