eeee

wtorek, 28 marca 2017

Hardwick Park

Wiosna dotarła w końcu do Anglii. Wydaje mi się jednak, że była tylko przejazdem. Ostatnie trzy dni były naprawdę ciepłe i słoneczne. Dziś jednak nastała szarość i 5 stopni Celsjusza brrryyy. Moje oczy jeżeli tylko zobaczą promienie słoneczne wysyłają sygnał do mózgu, który włącza opcję "noszenia", czyli mówiąc prostym językiem, trzeba gdzieś pojechać. Niestety dłuższe wyjazdy w tym momencie nie wchodzą w grę, ponieważ w kwietniu czeka na nas już wyjazd do Walii. Dlatego najzwyczajniej w świecie oszczędzamy kasę na zbliżający się urlop. Jeżeli nie możemy pozwolić sobie na dalszy wyjazd to trzeba się cieszyć z tego , co jest tuż obok. 
Zazwyczaj w takich sytuacjach pomaga mi Facebook i grupa do, której się już dawno temu zapisałam. Grupa o nazwie I love Durham , na której znajduję mnóstwo inspiracji do odwiedzenia ciekawych miejsc w hrabstwie, w którym mieszkamy.
W niedzielę padło na Hardwick Park, w którym była już Młodsza Podróżniczka na szkolnej wycieczce.


Wejście do parku jest darmowe, musimy jednak zapłacić za parking. Opłata nie jest wysoka, my za 2 h zapłaciliśmy 2 funty. Pamietajcie o monetach. My jak zwykle nie mieliśmy drobnych podobnie jak we Florencji , a to co mieliśmy starczyło na zapłacenie pobytu jedynie na 2 godziny. Muszę Wam jednak powiedzieć, że dla nas było to wystarczająco dużo czasu, aby obejść cały park wolnym krokiem. 
Przy parkingu znajduje się centrum informacji turystycznej z mini gift shopem, oraz kawiarenką. Jest nadzieja, że tam można rozmienić banknoty. 
My wzięliśmy jedynie mapkę i ruszamy przed siebie. 



W XVIII wieku niejaki John Burdon , właściciel tutejszej ziemi postanowił przekształcić ją w rekreacyjny teren. Zatrudnił do tego jednego z najlepszych architeków Jamesa Paine. Czy mu to się udało zobaczcie sami. Nam się podobało, zatem zapraszamy na spcer po Hardwick Park.
Najpierw mijamy ruiny budynku wzorowanego na styl gotycki



 oraz sztuczną rzekę z Neptunem na środku.


Niestety ornitologami nie jesteśmy, zatem zagadką dla nas pozostaje gatunek tych ptaków. Ni to kaczka, ni to łabędź.


Wprawdzie jeszcze drzewa nie są zielone, nie widać nawet pączków na gałązkach, za to żonkile rozgościły się u nas na dobre. 


Dalej mijamy gotyckie siedzisko. Nasze dzieci jeszcze wtedy nie czuły zmęczenia, zatem długo sobie nie posiedziały.




Zatrzymujemy się na chwilkę przy ruinach o nazwie Bono Retiro , które sąsiadują z kasakadami.



Przy okazji wpisu o Robin Hood's Bay wspominałam o ławkach poświęconych zmarłym osobom. W Hardwick Park można posadzić drzewo. Młodszy Podróżnik, który jest na etapie nauki czytania, próbuje rozszyfrować, do kogo należy roślina.


Docieramy w końcu do wizytówki parku, czyli Świątyni Minerwy. Okazuje się jednak zamknięta, a szkło w oknach jest matowe, zatem nie widzimy, co jest w środku. Odnoszę wrażenie, że to tylko taki symbol, a nie faktyczne miejsce poświęcone rzymskiej boginii.


Czujemy się już nieco zmęczeni. Jedni odpoczywają jak powinni na ławce, drugim już siły zabrakło, aby dojść do niej.



Odwiedzamy jeszcze centrum obserwacyjne. Możemy tu pooglądać ptaszki, które przylatuja do karminków. My mamy takie widoki u siebie na co dzień,  za płotem. Nasi sąsiedzi dokarmiają namiętnie ptaszki, mają 8 karminków na swoim małym podwórku.


Przechodzimy The Serpentine Bridge na drugi brzeg sztucznej rzeki. Most pochodzi z 1754 roku, odrestaurowany i oddany do użytku w 1994 roku. Stąd widać Neptuna i gotyckie ruiny, od których zaczynaliśmy nasz spacer po Hardwick Park.



Kierujemy swoje kroki w stronę parkingu, spotykamy jednak na naszej drodze...


Gruffalo który jednak jest nastawiony do nas przyjaźnie.


Po powrocie do domu świętowaliśmy Dzień Matki, który w Anglii przypada w czwartą niedzilę Wielkiego Postu. 


Wśród prezentów, które otrzymałam były dwa naparstki od Starszej Podróżniczki. Są to wprawdzie dwa angielskie zwyklaczki, ale cieszą ogromnie, bo podarowane z miłością :). 


24 komentarze:

  1. Pogodę mieliście extra - fajne słoneczko :)
    A ten ptak to Bernikla kanadyjska hihi ;)
    No i widać , że dzieci już wiedzą co mamusi kupić hihi
    takie naparstki to skarb bo od dzieci - Ja bym je na
    innej półeczce trzymała , aby nie pomylić hihi ;)
    Buziole i samych słonecznych dni :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą Berniklą to mnie zaskoczyłaś hehe. Tak dzieciaczki moje kochane otaczają się naparstkami w domu, to wiedzą, co mamusia lubi :P.

      Usuń
  2. Cudowny wiosenny spacer :) U nas od kilku dni w dzień ciepło i słonecznie, ale noce mroźne (nawet -4 stopnie).

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super miejsce. I jak cudownie, gdy rodzina docenia naszą pasję. Masz cudowne skarby w domu

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała wycieczka w pięknym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spotkaliście Gruffalo? Moja młodsza skakałaby z radości. Żonkile cudne. Wspaniała wiosenna wycieczka. Podzielam entuzjazm spacerowo-podróżniczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak spotkaliśmy, u nas w okolicy dosyć dużo ich żyje ;). Maluchy mają nawet tapetę w pokoju z Gruffalo w roli głównej hihi

      Usuń
  6. Wspaniała wycieczka, piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejne piękna wycieczka zaliczona! Bardzo urokliwe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas wiosna na całego, i oby już tak zostało. Słoneczko na maxa ładuje mi akumulatory. cudne fotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mnie bardzo, tu w Anglii brakuje słońca :(

      Usuń
  9. Maravilhoso passeio. As fotos estão excelentes, e para terminar uns belos dedais.
    Beijos

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Marto, park bardzo ładny, a po minach dzieci widać, że wycieczka udana, a to najważniejsze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,ze udana, najważniejsze to się wyszaleć ;).

      Usuń
  11. Show d eimagens arrasou amei todas,
    uma semana abençoada para você, obrigado pela visita,
    Blog: https://arrasandonobatomvermelho.blogspot.com.br
    Canal:https://www.youtube.com/watch?v=DmO8csZDARM

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).