eeee

sobota, 25 lutego 2017

Newcastle upon Tyne, część 2.

Zapraszam Was na dalszy ciąg mojej relacji ze stolicy północno-wschodniej Anglii-Newcastle upon Tyne. Z mostu High Bridge Level udajemy się do sąsiadującego z nim zamku.
To własnie od niego pochodzi nazwa miejscowości. Około 120 roku naszej ery tereny te opanowane były przez Rzymian. Znajdował się tutaj rzymski fort, po którym nie ma już żadnych sladów. Wiadomo natomiast, że to właśnie na jego ruinach Robert II Krótkoudy, nieślubny syn króla Normandów, Williama I Zdobywcy, w 1080 roku wybudował New Castle. Oczywiście w tamtych czasach była to jedynie drewniana konstrukacja, dopiero za panowana Henryka II została zastąpiona kamienną budowlą. W późniejszych latach zamek został częściowo odbudowny i służył jako więzienie. 




 Sytuacja zamku nie była ciekawa, powoli popadał w późniejszych wiekach w ruinę. Najpierw za sprawą wież i murów obronnych, które pojawiły się w mieście w XIII wieku, wtedy zamek stracił obronne znaczenie. W XVII wieku w jego okolicach zaczęły pojawiać się domy mieszkalne i sklepy, a do ich budowy podbierano material własnie z zamku.


The Black Gate wybudowana w latach 1247-50, główna brama do zamku.


My do środka nie wchodziliśmy, więc nie powiem Wam co ciekawego możecie tu zobaczyć. 
Kierujemy się dalej w stronę Katedry Świętego Mikołaja.


Do świątyni decydujemy się wejść, nic na to nie poradzę, że lubię przebywać w takich miejscach, kiedy nie są odprawiane msze. Lubię sobie posiedzieć i posłuchać ciszy. 


 Kościół został wybudowany w 1091 roku a jego patronem został  Mikołaj z Miry, opiekun żeglarzy. 
Niestety w 1216 roku budynek został zniszczony przez pożar a odbudowano go dopiero w 1359 roku.
W 1882 roku królowa Wiktoria Hanowerska ustanowiła diecezję Newcastle, a świątynia zyskała rangę katedry.
Na zdjęciu poniżej znajduje się ołtarz oraz szopka. Prawda, że piękna w swojej skromności? 
Byłam bardzo zdziwiona, że w kościele ( nie jestem stałym bywalcem tego rodzaju miejsc) znajdowały się jeszcze akcenty związane z Bożym Narodzeniem. Przypominam Wam, że jesteśmy w Anglii, w której dla przecietnego mieszkańca święta te kojarzą się z indykiem na obiad 25 grudnia i tegoż samego dnia stertą prezentów. 27 grudnia w większosci domów nie ma już choinek, a po Sylwestrze to już nie wypada jej posiadać na stanie w domu.



 Witraże to co uwielbiam w kościołach oglądać. Pamiętam swoje pierwsze wspomnienia związane własnie z tymi kolorowymi oknami. Kiedy byłam mała dziewczynką, jeżdziłam na wakacje do mojej babci. Babcia zwykła zabierać mnie do kościoła, który jak na wiejskie warunki, był dosyć okazały jak na tamte czasy. Niestety dla 5 czy 6 letniego dziecka, to co mówił ksiadz było najzwyczjaniej w świecie nudne. Umilałam sobie tą godzinkę oglądając witraże. Co prawda czasami babcia zwróciła mi uwagę, abym się nie kręciła i nie siedziała tyłem do ołtarza i wtedy własnie włączała mi się kościelna nuda. 





Jeżeli są wśród Was osoby, które regularnie uczęszczają do kościoła, proszę napiszcie mi, czy w polskich kościołach sa kąciki zabaw dla dzieci? Czy coś sie w tej materii zmieniło, czy kościół stał się bardziej przyjazny dla dzieci? Być może, gdyby 35 lat temu w babcinym kościele znajdował się taki kącik, w którym mogłabym spędzić miło tą godzinkę, moje podejście do nabożeństwa było by inne?


Koniec tych kościelnych rozważań, bo to nie miejsce na tego rodzaju przemyślenia.
Udajemy się w kierunku centralnego punktu miasta. Mijamy po drodze Royal Theatre, który został otwarty w 1837 roku i wystawia około 380 sztuk rocznie, dla ponad 300 000 widzów.


Docieramy do centrum Newcastle upon Tyne, miejsca spotkań młodzieży i punktu orientacyjnego dla turystów.
Ten pan na cokole to nikt inny jak hrabia Charles Grey, były premier Zjednoczonego Królestwa, który zasłynął tym, że walczył o zniesienie niewolnctwa w koloniach brytyjskich. Jego rodzina pochodziła z terenów Northumbrii i dlatego w Newcastle znajduje się jego pomnik.
To oczywiście od jego nazwiska pochodzi znana na całym świecie herbata Earl Grey, co w tłumaczeniu oznacza hrabia Grey :). Legenda głosi, że Charles Grey otrzymał mieszankę herbat z olejkiem bergamoty od chińskiego mandaryna. Syn Chińczyka został uratowany przed utonięciem, przez jednego z ludzi hrabiego. W ten sposób ojciec chciał się odwdzięczyć za uratowanie życia dziecka i podarował Grey'owi herbatkę. W dzisiejszych czasach mało kto pamięta o Grey'u z XVIII wieku, bo na topie jest inny Grey, który ma 50 twarzy, ponoć.


Zaglądamy jeszcze na chwilkę do centrum handlowego :



Nie robi ono na nas wielkiego wrażenia, chociaż aranżacja wnetrz jest nietypowa jak na tego rodzaju obiekty.


W miejscu, gdzie skupia się życie miasta, nie mogło zabraknąc policji. Trochę zaczyna mnie to przerażać. Te odczucia towrzyszą ze mną od momentu, kiedy we Florencji w każdym rogu stali karabinierzy. Dokąd to zmierza?


Chwytam jeszcze detale i udajemy się powoli na parking.



Ciekawostką, którą wyczytałam w internecie jest to, że pod względem zabytków Newcastle upon Tyne ustępuje jedynie Londynowi i Bath...ale może to tylko napisali zakochani w mieście mieszkańcy.
Jeżeli będziecie chcieli kiedyś odwiedzić Newcastle to możecie się dostać do niego liniami Ryanair ( z Gdańska, Modlina i Wrocławia) oraz Jet2 (z Krakowa). Oczywiście również możecie tu dotrzeć pociagiem z Londynu, lub ze Szkocji, z Edynburga. 
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, za każde zostawiony komentarz :). 

23 komentarze:

  1. Jak zawsze super wycieczka i obszerny opis ;)
    Ja bym tak chyba nie potrafiła za bardzo :(
    Ja katoliczka chodząca do kościoła haha donoszę
    u nas w kościele kącika zabawowego brak :( Uważam ,że
    pomysł fajny chodź w moim kościele też jest wesoło ;)
    Msza dla dzieci zawsze jest na luzie więc nie narzekam :)
    Buziaki moja Ty podróżniczko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasach, kiedy moja siostra była małą dziewczynką do naszego kościoła przyjeżdżał ksiądz Długosz, obecnie biskup senior archidiecezji częstochowskiej. Organizował w każdą niedzielę msze dla małych dzieci...sama na nie chodziłam ( byłam wtedy nastolatką), bo aż miło było popatrzeć jakie miał podejście i jak potrafił wiarę przekazywać. Aż chciało się stać i słuchac, a nawet tańczyć razem z nim.

      Usuń
  2. No tak. Budynki wyglądają naprawdę majestatycznie. Witraże również bardzo lubię. Newcastle ? Tak, kiedyś jak szukałem sobie jakichś biletów to zastanawiałem się czy nie polecieć do tego miasta. Ale na razie nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Newcastle mojego serca nie skradło, ale może Tobie by się podobało :) . Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wnerze Kościoła robi wrazenie, ale jeszcze bardziej urzekł mnie kącik dla dzieci. Pierwszy raz widzę coś takiego! Myslę, że to bardzo fajny pomysł... :)
    Pozdrawiam Martuś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny pomysł :) . Buziaki

      Usuń
  4. Gorgeous monuments!
    Have a good sunday.

    OdpowiedzUsuń
  5. Very impressive!
    Have a nice week.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne te witraże! Bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wirtualna wycieczka! mi jednak najbardziej podoba się to centrum handlowe ze szklanym dachem :) Ale ogólnie zabytki to teraz mniejsza atrakcja dla nas bo dzieci już po 5 minutach wycieczkę spisałyby na straty ;) A ta Katedra katolicka? U nas w katolickich kościołach były i choinki i szopki, ale i w Church of Scotland szopkę widziałam :) Tu świetne jest to,że często dzieci mają swoją część liturgii: śpiewanie, opowiadania, często w oddzielnej sali, nie nudzą się i wracają dopiero po kazaniu. Ale i na Malcie i w Polsce w kościołach bez zmian ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat tą wycieczkę po Newcastle odbyłam tylko z mężem, z dziećmi nie mialabym siły przebrnąć tej trasy ;). Mnie się też podoba to, że KK w Anglii jest bardziej przyjazny , jest dla wiernych a nie dla księdza ;). Bo jak inaczej zachęcić dziecko do wiary, jak nie w taki sposób by mu się w kosciele podobało? Na pewno nie drętwymi pogadankami księdza, jeszcze na tematy, które dzieciom są obce. Ja akurat do kościoła nie chodzę specjalnie na mszę, wychodziłam się będąc dzieckiem i mi wystarczy ;). Wolę sobie w ciszy i spokoju pogadac z Bogiem, kiedy za uchem nie brzęczy mi ksiądz ;) .Pozdrawiam

      Usuń
  8. W naszym kościele jest w podziemiu osobna sala dla rodziców z maleńkimi dziećmi. To taka kaplica z telebimem i transmisją mszy, która trwa piętro wyżej. Ale nie ma tam kącika zabaw dla dzieci. Oprócz tego, jedna z mszy jest odprawiana specjalnie dla dzieci.
    Poza tym, warto się zastanowić, po co się idzie z dzieckiem do kościoła? Chyba nie po to, by się pobawiło ;)
    Dziecko powinno uczyć się, czym jest kościół i jak się w nim należy zachowywać. W tym celu wcale nie ma potrzeby ciągnięcia malucha na godzinne nabożeństwa, gdzie się nudzi, bo niewiele jeszcze rozumie. Wystarczy wejść na 5 minut, ale spędzić je tak, jak należy, tłumacząc, gdzie się jest i po co :)
    Takie jest moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Marysiu z Tobą ,dlatego ja już nie chodze do koscioła katolickiego a szczególnie nie odwiedzam go podczas mszy.

      Usuń
  9. Dziękuję za cudowną wycieczkę i piękne zdjęcia :)

    http://przystanek-klodzko.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Magnificient examples of these beautiful monuments!
    I'm also a big fan of stained glass.
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, pierwszy raz widze kącik zabaw dla dzieci w kościele!!! W Polsce nie spotkałam się nigdy z czymś takim, w Czechach za to widziałam tylko książeczki z opowiadaniami, ktore dzieci mogly zabrac ze soba do ławek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna wycieczka.Bardzo lubię stare zamczyska.

    OdpowiedzUsuń
  13. Imponujące witraże :)
    Nie ma u nas w kościołach kącików zabaw dla dzieci i pewnie dłuuuugo jeszcze takowych nie będzie :) pozdrawiamy! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała wycieczka, a co do kącików zabaw w kościołach to po raz pierwszy się dzięki tobie dowiedziałam :)
    Pozdrawiam cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Wielka Brytania ma w sobie coś, co mi się spodobało. Wiele miejsc, czy w Anglii, czy w Szkocji ma jakiś taki klimat, który zaciekawia, jest wiele miejsc pięknych i zpełnie innych od tych, które widujemy w Polsce na co dzień. Chętnie dowiemy się o ciekawych miejcach do odwiedzenia w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspomniałaś o Wilhelmie Zdobywcy, księciu Normandii i królu Anglii. Zwiedzając w przyszłości Etretat, jak i zresztą całą krainę, przypomnij sobie jego historię, z którą związanych jest wiele legend...
    A kąciki zabaw dla dzieci widziałam jedynie we Francji. Pamiętam mszę święta w katedrze Bayeux, gdzie dzieci pod opieką pani katechetki w kaplicy sąsiadującej z prezbiterium rysowały na kartkach A4 jakieś obrazki, a później podczas Ofiarowania przynosiły do ołtarza w darze...
    Przeczytałam kilka Twoich postów. Ciekawe spojrzenie młodej kobiety na świat.
    A zatem umieszczę Twojego bloga na mojej liście blogów. Kto wie, może kiedyś Twoje doświadczenia z podroży po Anglii posłużą mi za przewodnika...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).