eeee

niedziela, 29 stycznia 2017

Wspomnienia.

Mówią, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Zgadzam się z tym w zupełności. "Ciągali" po Polsce od małego, to co się dziwić, że teraz i ja swoje dzieci ciągnę, jak tylko nadarzy się okazja.
Dziś są moje kolejne urodziny zatem pozowolę sobie na odrobinę prywaty i zaproszę Was do mojego rodzinnego albumu ze zdjęciami.
Będą to oczywiście podróżnicze wspomnienia.
Mój pierwszy wyjazd razem z babcią i dziadkiem oraz rodzicami nad jezioro Wigry na Suwalszczyźnie jest uwieczniony tylko na slajdach, które leżą u taty zakurzone na strychu. Szkoda,że nie mam ich w postaci zdjęć. Miałam wtedy może 2 lata? Niestety nic z tamtego okresu nie pamietam.
Kolejny wyjazd również z dziadkami już zapamietałam. Miałam wtedy 5 lat i byłam w Krzeczowie nad rzeką Wartą. Z resztą do Krzeczowa jeździliśmy częściej, ponieważ dziadek był zagorzałym wędkarzem a tam ryby "brały" 😀. 
Z rodzicami natomiast jeździłam na wczasy z ich zakładów pracy. W taki sposób odwiedziłam Łebę:

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym.





 Przy okazji wczasów w Łebie odwiedziliśmy Gdańsk. Podczas kolejnego wyjazdu do Pobierowa zobaczyliśmy ruiny kościoła w Trzęsaczu.


Z kolejnego wyjazdu na Wdzydze Kiszewskie zapamietałam tylko tyle, że użądliła mnie pszczoła tudzież osa, kiedy bujałam się w najlepsze na hustawce. Oczywiście z hustawki spadłam a ta uderzyła mnie w głowę. Wtedy też tato na otarcie łez i załagodzenie bólu kupił mi w kiosku Ruchu małego , pluszowego miśka. Miśka odziedziczyła później moja siostra, nazwała go Karol i ponoć jeszcze sobie gdzieś w szafie mieszka. 

Istnym szaleństwem była podróż, którą odbyłam z rodzicami do Budapesztu. Miałam wtedy 5 lat i byłam widocznie bardzo odpornym i wytrzymałym dzieckiem. W podróż udaliśmy się razem z przyjaciółmi rodziców. Oczywiście środkiem lokomocji był pociąg. 
Z tej pierwszej , prawdziwej podróży zapamietałam sprzedawcę słodyczy w pociągu oraz mój lęk przed wejściem do metro. Moja pięcioletnia głowa nie mogła pojąć, że pociąg może jechać pod ziemią , a wyobraźnia jeszcze bardziej pracowała, kiedy rodzice mówili, że będziemy przejeżdżać  pod rzeką. 

Ja z rodzicami- widok z Góry Gellerta

Ja, mama i przyjaciółka mamy-widok z Góry Gellerta


Z kolejnych wyjazdów zaczęłam zapamietywać coraz więcej. W Warszawie byłam z rodzicami dwukrotnie, ponieważ mój tato ma w stolicy i jej okolicach  rodzinkę.


Później nastały fajniejsze czasy. Kiedy na świat przyszła moja siostra, rodzice wpadli na genialny pomysł podróżowania z przyczepą kempingową.
Nie wiem dlaczego, ale nie mam zbyt wielu zdjęć z tych podróży. Większośc pewnie jest gdzieś ukryta przez moją siostrę 😋.
Nasz pierwszy wyjazd Fiatem 125p i przyczepą 126p miał miejsce w Bieszczady. Zastanawiające jest to dlaczego nasz mózg zapamiętuje najbardziej skrajnie, emocjonalnie nacechowane wydarzenia. Podczas tych wojaży musieliśmy przejechać górksie serpentyny. No cóż jeżeli cierpicie na chorobę lokomocyją wyobraźcie sobie co czułam. Od tamtej pory aviomarin ( nie jest to reklama ) jest moim nieodłącznym przyjacielem.

Podzamcze-Ogrodzieniec 1986 rok.

 Kolejny wyjazd z przyczepą-kierunek Mazury. Z Częstochowy jechaliśmy w stronę Mikołajek przez Kazimierz Dolny, Lublin, Podlasie. Niesamowita przygoda.

Lublin 1987 rok.
Ostatnią naszą podróżą z "niewiadówką" był wyjazd w Bory Tucholskie, oczywiście również okrężną drogą.  
Później wczasy z rodzicami zastąpiły młodzieżowe obozy, lub szkolne wycieczki, w których zawsze  z wielką ochotą brałam udział. Zwiedziałm wtedy między innymi Wiedeń i Pragę. Dla kogoś , kto wychowaywał się w czasach komunistycznych, ten wie, że takie wyjazdy nie były łatwe do zorganizowania. Ja co prawda młodzieżą byłam już w latach 90-tych i powoli Europa stawała się dla nas, Polaków coraz bardziej dostępna, jednak procedura przekroczenia granicy była dosyć żmudna.


1993 rok-Wiedeń


Śluza Guzianka-Ruciane Nida, 1993 rok:


Szkolna wycieczka do Pragi ( przepraszam dziewczyny za zamazanie Wam twarzy 😆 )-1994 rok.


Ostatnie wczasy z rodzicami-Kotlina Kłodzka. Zdjęcie zrobione w Polanicy Zdrój-1994 rok.


Oczywiście to nie wszystkie wyjazdy, w których brałam udział przed wkroczeniem w dorosłe życie. Nie ze wszystkich mam też zdjęcia. Czasy mojego wczesnego podróżowania to epoka błon fotograficznych-powtórek nie było. Dlatego też nie wszystkie zdjęcia, które posiadam nadają się do publikacji 😉 . Mam nadzieję, że kiedyś moje dzieci będą wspominac z takim samym sentymentem nasze podróże , jak ja wspominam swoje z moimi rodzicami. 
Lubię czasami odbyć taką podróż w przeszłość, a Wy?

29 komentarzy:

  1. Baaaaardzo fajne dawne zdjęcia, i to jeszcze z podróży!
    A swoja drogą Martuś, jeszcze raz wszystkiego najpiękniejszego z okazji urodzin! :)))) :****

    OdpowiedzUsuń
  2. Aguś Kochana, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhhhh ale cudowne wspomnienia i tyle pięknych podroży . Abyś zawsze miała ten czas aby zawsze podróżować bo to co mamy nieważne grunt to piękne wspomnienia a z okazji urodzin to o czym marzysz aby się spełniło i pięknych zdjęć z kolejnych cudownych podroży - 101 lat kochana i buziaki wielkie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wspomnienia są piękne, ale trzeba iść do przodu :). Dziękuję jeszcze raz za życzenia :).Buziak

      Usuń
  4. Cudowne dzieciństwo. My podróżowaliśmy głównie pociągiem - no i tylko do rodziny. Mama-nauczycielka sama mnie wychowywała, więc nie miała ani środków,ani możliwości... ale zdjęcie pod Neptunem mam takie samo! I tę swoją pierwszą dłuższą - bo z Kłodzka do Gdyni - podróż pamiętam chyba najbardziej :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dopóki nie urodziła się moja siostra i my podróżowaliśmy pociągiem. Do dziś pamiętam jak wsiedliśmy do pociągu i nie było żadnego miejsca siedzącego. Ktoś się zlitował i ustapił mamie miejsca, aby mogła wziąć mnie na kolana. I tak przejechaliśmy całą drogę z Częstochowy do Kołobrzegu. Mama była wtedy w 3 miesiacu ciązy z moją siostrą :) .

      Usuń
    2. Bo to były takie czasy... pamiętam, jak raz jechałam na kolanach jakiegoś chłopaka, który siedział... na kibelku ;)

      http://przystanek-klodzko.pl/

      Usuń
  5. Chyba wszyscy lubimy udawać się do czasów dzieciństwa i młodości.
    Kiedy pokazuję moim synom zdjęcia z "moich czasów" mamy niezły ubaw.
    Życzę Ci, żeby za naście lat również Twoje dzieci z podobnym sentymentem wspominały lata swojego dzieciństwo.
    Wszystkiego najlepszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Mario, ze zdjęć moje dzieci również się śmieją, ale nie mogą uwierzyć,że w moim dzieciństwie nie było iPadów, komputerów i telefonów komórkowych :).

      Usuń
  6. Ciekawe to były czasy Fiat 125p przyczepka Niewiadów i kartki na paliwo. Najpierw trzeba było oszczędzać na paliwie, zbierać kartki żeby móc gdzieś jechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam jak byłam z Tobą w takiej kolejce w Romanowie, nie pamietam przed którymi wczasami, ale ilośc godzin, którą tam spedzilismy była spora :( .

      Usuń
  7. Um belo trabalho e gostei bastante de ver estas fotografias antigas, e com muita história.
    Um abraço e boa semana.
    Andarilhar || Dedais de Francisco e Idalisa || Livros-Autografados

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne wspomnienia.Twoje dzieciaczki też będą miały co wspominać w dorosłym życiu.
    Jeszcze raz wszystkiego co najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że miło będą wspominać nasze wojaże :).

      Usuń
  9. Zgadzam się w 100% z Mallanseką:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również Jadziu :).

      Usuń
  10. Miło się czytało tę notkę ;) I wszystkiego najlepszego - oby Twoje dzieci tez tak mile wspominał wyjazdy ze swoja Mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam zdjęcia! Dużym sentymentem darzę szczególnie te czarno-białe. Staramy się, mimo wszechogarniającej digitalizacji, drukować raz na jakiś czas po kilka zdjęć z danego roku, z każdego wyjazdu, ale ostatnio zaniedbaliśmy tę tradycję. Może dzięki Twojemu wpisowi się zmobilizuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj musze się przynac,że ja również dosyć mocno zaniedbałam tą tradycję, zbieram się i zbieram, a zdjęć przybywa :(.

      Usuń
  12. Beautiful and important photos of life.
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  13. Congratulations! The photos are very beautiful!
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  14. Stare fotografie....mam do nich ogromny sentyment...cóż za piękne czasy :)
    Piękny wspominkowy wpis-Pozdrawiam cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iwonko, stare zdjecia uwielbiam przechowywać :)

      Usuń
  15. Piękny wpis, pełen jeszcze piękniejszych wspomnień! :)
    Ach te zdjęcia... <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).