eeee

czwartek, 5 stycznia 2017

Barnard Castle- grudzień 2016

 Dziś chciałabym Was zabrać na wycieczkę, którą odbyliśmy ostatniego dnia 2016 roku.
W planach mieliśmy dłuższy spacer, ale szalejący, zimny wiatr pokrzyżował nasze plany.
Ponieważ nie szykowaliśmy się na imprezę sylwestrową, mieliśmy sporo czasu i bez pośpiechu mogliśmy spędzić ten dzień w terenie. Niestety angielska pogoda po raz koleny udowodniła nam, że to ona rządzi, a nie my naszym czasem 😉 .
Celem naszej wycieczki były ruiny zamku w miejscowści Barnard Castle. 
Najpierw jednak przechodzimy koło kościoła Metodystów, przed którym postawiona jest szopka.





Nie jest to jakaś super wystawna ekspozycja, na domiar złego oszklona i ustawiona tak, że odbijają się auta z pobliskiego parkingu. Ja, przyzwyczajona do żywej szopki, którą każdego roku oglądałam na Jasnej Górze, jestem zdziwiona tą tutejszą skromnością. Ale przecież nie o "wypas" chodzi, a o przesłanie.


Docieramy do zamku, kupujemy bilet rodzinny w kwocie 13 funtów i wchodzimy w świat, który kojarzy mi się ze Szlakiem Orlich Gniazd. 





Zamek w Barnard pochodzi z XII wieku a jego fundatorem był niejaki Barnard de Balliol.
Jeżeli lubicie ruiny to w Barnard Castle będziecie się czuć dobrze. W ciepłe dni możecie sobie tu urządzić piknik.



Jak na prawdziwy angielski 😀kastel przystało i tu znajduje się ogród. No cóż zimową porą wyglada dosyć biednie i jakoś nie zadziałał na moje zmysły. Ale latem...kto wie...



My idziemy dalej, chcę zobaczyć jakie widoki rozpościerają się z zamku na rzekę Tees i miasteczko.



Rzeka Tees dzieli miasteczko na dwie części. Most nad nią jest na tyle wąski i stary, że nie mogą tędy przyeżdzać auta o masie powyżej 3,5 tony. Ruch odbywa się wahadłowo. 




Niestety wiatr wygania nas z zamku. Jest na tyle mocny, że jego podmuchy mnie samej utrudniają zachować równowagę. 
Żegnamy się z Barnard Castle, ale do samego miasteczka na pewno jeszcze nie raz zajrzymy, ponieważ leży na naszym szlaku do krainy Lake District. 


Nie były to nasze pierwsze odwiedziny w tej miejscowości, o wcześniejszych możecie poczytać tu:

Barnard Castle
Bowes Museum 

Na koniec moja naparstkowa zdobycz: angielski, porcelanowy zwyklaczek:


19 komentarzy:

  1. Cudowne zakończenie roku! Dzięki Tobie zobaczyłam kolejne miejsce, do którego nigdy nie pojadę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Aniu, zapraszam do kolejnych podrózy.

      Usuń
  2. Faktycznie podążając za Tobą odnoszę wrażenie, że jestem w którymś z zamków na szlaku Orlich Gniazd.
    Śliczne fotki.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę samych pięknych i radosnych chwil w Nowym Roku oraz inspirujących podróży:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak brawa za odwagę - wycieczka w grudniu pod gołym niebem ;)
    A pamiątka z wyjazdu - wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę coś jest w tych ruinach, zamkach, które tam obok Was się znajdują :) No cóż pogoda... jak to pogoda, angielska. Udanego roku ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne mury, no i naparstek udało się upolować, co tam, że "zwyklaczek" ;) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Excelente trabalho e belas fotografias.
    Gostei bastante do dedal.
    Um abraço e bom fim-de-semana.
    Dedais de Francisco e Idalisa

    OdpowiedzUsuń
  7. Super fajna wycieczka:) Marta wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Ciebie i Twojej rodziny:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Gostei de ver as fotografias e o dedal é muito bonito.
    Um abraço e bom Domingo.
    Dedais de Francisco e Idalisa

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakończenie roku jak na fankę podróży przystało :)Świetna wycieczka , piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Pokaż kiedyś całą kolekcję naparstków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę prześlicznie tam jest :)
    Może naparstek to zwyklaczek ale
    będzie Ci zawsze przypominał o tej wycieczce :)
    Buziole zasyłam i mocno ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Od czasu do czasu lubię obejrzeć ruiny zamku, a te są całkiem ciekawe. Szczególnie możliwość pikniku oraz widoki na rzekę, most i miasteczko przypadły mi do gustu. Naparstek niby zwyczajny, ale i tak świetny. Szkoda, że wiatr przegonił Was stamtąd, ale zawsze można wrócić :)
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).