eeee

sobota, 10 grudnia 2016

Whitby-wrzesień 2016

Z Robin Hood's Bay udaliśmy się do Whitby. Miałam smaka na to miasteczko juz od dawna. Pewnie za sprawą ruin opactwa, którgo zdjęcia niejednokrotnie widziałam w internecie. 
Owe ruiny pięknie prężą się już z daleka.




Początkowo mieliśmy zaparkować właśnie w okolicy opactwa, które znajduje się na wzgórzu i króluje nad samym Whitby. Wpadłam jednak na pomysł, że jeżeli tam zostawimy nasz samochód, dzieci nie będą chciały zejść do miasteczka. 
A tak poprostu zmuszę towarzystwo do dłuższego spaceru.


Trafiła nam się fajna miejscówka nad samą rzeką. Rzeka Esk dzieli miasteczko na dwie części, my stanęliśmy po stronie wschodniej, gdzie oprócz wspomnianego wcześniej opactwa, mieści się stare miasto.


Przechodzimy na druga stronę rzeki i spacerujemy chwilkę wzdłóż mariny. Po raz kolejny daje upust mojemu zachwytowi. Uwielbiam nadmorskie miejscowości. 


Docieramy so stacji kolejowej. To stąd możecie się wybrac na jedną z bardziej malowniczych przejażdżek angielskim pociągiem .
Szczegóły znajdziecie TU .
My mamy ją w planach na 2017 rok. 


Dużo peronów to tu nie mają, ale widocznie nie ma takiej potrzeby, aby stacja kolejowa była ogromna w tym miejscu.


W pobliskim Centrum Informacji Turystycznej widzimy reklamę, która powiedzie nas jeszcze tego samego dnia w inne miejsce. Chciąc zdążyć przed wieczorem do domu, musimy nieco się spiąć i przyspieszyć kroku.
Nasz główny cel na ten dzień znajduje się po drugiej stronie rzeki i to na górce.




Przechodząc wąskimi uliczkami docieramy do rzeki. W oddali widać jej ujście do Morza Północnego.
Niestety nie mieliśmy czasu na, aby dojśc na wybrzeże, czego bardzo żałuję. Wiem jednak, że tu wrócę. Whitby uwiodło mnie bardziej niż York.



Przechodzimy z powrotem na wschodnią część miasta. 
Widoczny na zdjęciu most zwodzony, ma już ponad 100 lat. Oczywiście od wieków w tym miejscu znajdował się most. Ten konkretny , który widziecie na zdjęciu został otwarty w 1909 roku. 
My niestety nie trafiliśmy na moment jego podnoszenia.


Kierujemy swoje kroki w strone starego miasta.


Whitby liczy około 13000 zmieszkańców a jego historia związana jest tak na parwdę z opactwem.



Docieramyw końcu do znaku: 



i na własne ryzyko zazynamy powoli się wspinać.
Widoki są oszałamiające, a to dopiero początek. Dzieci pomimo zmęczenia nie marudzą, bo liczą uparcie, czy aby na pewno jest tych schodów 199.




 Coś nam poszło nie tak, naliczyliśmy 196. W drodze powrotnej będziemy musieli to sprawdzić. Zaraz na wzgórzu wita nas Kościół Świętej Marii. Niestety jest zamknięty.


Obchodzimy go dookoła podziwiając piękne widoki na morze i miasteczko. 
Być pochowanym na takim cmentarzu to sama przyjemność ;) .



Kiedyś tu wrócimy, właśnie tam na dół, nad morze. 



Nie wiem jak Wy, ale ja lubie przebywac na cmenatrzach. Dlatego odpoczynek na ławeczce wcale nie jest dla mnie przerażający w takim miejscu. Szczególnie, kiedy ma się przed sobą widok na morze.



No tak, ale co w końcu z tym opactwem? 
 Pierwszy klasztor został tu załozony w 657 roku  przez władcę  anglosaskiej Nortumbrii-Owsiu.
Klasztor wybudował i powołał na prośbę swojej krewnej Hildy.  Została ona pierwszą opatką klasztoru, który był przeznaczony zarówno dla mnichów, jak i dla mniszek.
Nie będę przynudzać całą historią klasztoru. Wspomnę tylko,że król Henryk I podniósł jego rangę do opactwa. Natomiast kilka wieków później jego immienik Henryk VIII doprowadził do jego zamknięcia. I tak sobie ulegał niszczeniu ten  kościółek, kolejne ściany odpadały, na dodatek jeszcze w 1914 roku został ostrzelany przez dwa niemieckie krążowniki.


Dziś możemy oglądać , to co widać na moich zdjęciach. Na całe szczęście opactwo znajduje się teraz pod opieką English Heritage i nie popada dalej w ruinę.


 Chciałabym tu jeszcze tylko wspomnieć o Świetej Hildze, która była wielkim autorytetem nie tylko wśród zwykłych ludzi. Z jej zdaniem liczyli się zarówno mnisi , jak i naukowcy. To dzięki renomie jakie zyskał Whiby Abbey pod jej "kierownictwem" , został on wybrany na miejsce synodu w 664 roku. Synod dotyczył konfliktu między kosciołem iroszkockim a rzymskim.
Z Whitby pochodzi jeszcze jeden święty-Caedmon. Był to pierwszy znany z imienia pisarz staroangielski.


Dziedziniec przed wejsciem do klasztoru i budynek z kasami,
i sklepem z pamiatkami.

My na teren opactwa nie wchodzimy. Zostawiamy sobie tą przyjemnośc na nastepny raz.

 

Powoli kierujemy się w stronę paringu. Musimy jednak pokonac jeszcze raz 199 chodów i przejśc przez stare miasto.


 Wcale nie dziwi mnie to, że do Whitby przybywają tłumy turystów i wczasowiczów. Jednym z tych ostatnich był niejaki Bram Stoker. 8 marca 1890 roku przybył on na wypoczynek do tego miasteczka i tak bardzo się nim zaurczył, że postanowił kilka akcji swojej ksiązki umiejscowiś właśnie w Whitby. O jakiej książce mowa? Oczywiście  "Drakula". Dlatego, jeżeli kiedykolwiek przyjedzieci do Whitby nie zdziwi Was już móstwo drakuli na ulicy, bądź sklepów i kawiarni stylizowanych na klimaty prosto z horroru.


Wąskimi uliczkami docieramy do parkingu. 


Whitby mnie urzekło. Na pewno tu wrócimy. Jednak zajmiemy się bardziej eksplorowaniem wybrzeża. W końcu Whitby jest znane nie tylko z powodu opactwa. To miasteczko kojarzy się również z takimi nazwiskami jak James Cook i William Scoresby. O nich jednak napiszę następnym razem, kiedy uda mi się do Whitby powrócić.
A na koniec moja naparstkowa zdobycz:


21 komentarzy:

  1. Bello dedal y bonito reportaje de fotos
    Besos

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne wycieczka , pięknie pokazałaś uroki tego miasteczka.Po twojej rekomendacji chciało by się tam pobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miasteczko jest bardzo urocze!

      Usuń
  3. Kolejne zachwycające miejsce! Cudowne są te Wasze podróże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, też je bardzo lubimy :) .

      Usuń
  4. How beautiful place! I like your thimble.
    Have a good sunday.

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze miasteczko! U nas też jest river Esk i uchodzi do morza w naszym mieście więc przez chwilę zwątpiłam ;) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja też teraz zwatpiłam i az sprawdziłam. Okazuje się, że tych Esków jest więcej :) . Pozdrawiam

      Usuń
  6. Czytając Twoje posty z podróży wydaje mi się,że z Tobą razem podróżuję:)Dziękuję:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Jadziu na dalsze podróże.Pozdrawiam

      Usuń
  7. Faktycznie, przemiłe miasteczko :) Nie dziwię się, że Wam się spodobało. Mi jakoś nie kojarzy się z Drakulą, ale skoro tak jest ;)
    Z opactwem to mi się książka kojarzy U. Eco "Imię róży", ale to chyba fikcyjne opactwo ;) No i jest zdecydowanie dużo bardziej mroczne, a to z Whitby takie kolorowe i słoneczne :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ piękne miejsce!
    Łącznie z owym cmentarzem! Wspaniałe miejsce do zadumy...
    I piękny, pamiątkowy naparstek z wycieczki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Que maravilha, fotografias fantásticas.
    Um abraço e bom Domingo.
    Andarilhar

    OdpowiedzUsuń
  10. przepięknie :) bardzo chciałabym odwiedzić Wielką Brytanię, nigdy tam nie byliśmy :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo interesujące miejsce, no i te powalające na kolana widoki z góry:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Belas fotografias deste lugar muito bonito e agradável.
    Um abraço e bom fim-de-semana.
    Andarilhar

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne miejsce i naprawdę masz dar fajnego
    opisywania tego i pokazywania - Ty byś mogła być
    kochana przewodnikiem :D Buziaki wielkie podróżniczko :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).