eeee

poniedziałek, 28 listopada 2016

Robin Hood's Bay-wrzesień 2016

Post ten muszę zacząć od wklejenia linku z muzyką z kultowego serialu.



Każda z kobiet urodzonych mniej więcej w latach 70-tych, wie o co mi chodzi 😁, a raczej o kogo.
Która z nas nie chciała być Marion i znaleźć się w bliskości Michaela Praeda? Większość z nas tak.
Po wielu latach a nawet dziesiątkach lat, ta fascynacja aktorem minęła i przypomniałam sobie o nim dopiero w tym roku, kiedy to podczas wakacji udalismy się do uroczej, nadmorskiej miejscowości Robin Hood's Bay. Oczywiście ani Michaela tam nie było, ani śladów Robina za bardzo.
Legendę o Robin Hoodzie większość z nas zna, pewnie za sprawą owego serialu . Młodsze pokolenie już przypuszczam ma problem ze zidentyfikowaniem tej postaci.
Pierwowzorem RH był mający na bakier z prawem mieszkaniec miasta York, Robin Hode. Oczywiście jak bohater legendy, autenyczny Robin przewodził przestępczej szajce i ukrywał sie w lasach hrabstw  Yorkshire i Nottinghamshire. Szczególnie upodobał sobie las Sherwood.
Wyjęty spod prawa, a jednak walczył w obronie biednych, to im rozdawał zrabowane w zamkach i klasztorach bogactwa. Jedna z tego typu akcji rozegrała się podobno w wiosce, którą udało mi się odwiedzić w jeden z wrześniowych weekendów.
Oczywiście nie ma tu żadnego zamku, ani nawet klasztoru. Do tej biednej rybackiej wioski przybyli piraci chcąc obrabować mieszkańców. Jednak to Robinowi udało się obrabować piratów, a łupy rozdać rybakom. Jest to oczywiście legenda, ile w niej prawdy, tego już się nie dowiemy.
Czas jednak wrócić do rzeczywistości. Plan na ten dzień mieliśmy ambitny. Oprócz Robin Hood's Bay mielismy odwiedzić nadmorski kurort- Whitby. Dzień nam się nieco wydłużył, bo zajrzeliśmy do jeszcze jednej miejscowości. Dziś jednak będzie tylko o naszym pierwszym przystanku.


Robin Hood's Bay to niewielka wioska, położona nad Morzem Północnym, w hrabstwie Yorkshire.


Znakiem rozpoznawczym wioski są domy z czerwoną dachówką.


Kierujemy swoje kroki "za tłumem", który zaprowadzi nas w dolną część miejscowości.
Robin Hood's Bay jest położone na klifie, część wioski znajduje na górze, część na dole, nad samym morzem.


Po drodze mijamy ławki. Niby nic szczególnego, ale nie spotkałam w Polsce takich obiektów. Oczywiście w mojej Ojczyźnie są ławki poświecone znanym osobistościom, w mieście, z którego pochodzę znajdują się ławki Marka Perepeczki i Haliny Poświatowskiej. 
Nikt natomiast nie stawia ławek ku pamięci zwykłych "szaraków", tylko dlatego, że było to ich ulubione miejsce.
No chyba, że coś się w tej materii zmieniło przez ostatnie 6 lat. W każdym bądź razie mnie akurat ten angielski zwyczaj się bardzo podoba i mam nadzieję, że i ja kiedyś doczekam się takiej swojej ławki. Póki co nie mam jeszcze tutaj ulubionego miejsca. 


Powoli staczamy sie z dosyć stromego klifu, a moją głowę zaprząta już myśl, jak cięzko będzie się wdrapać z powrotem.


Póki co napawamy oczy widokami. Wiele razy powtarzałam, że moim marzeniem jest mieszkać nad morzem.Może akurat nie w bliskości Północnego, bo mieszkańcy narzekają tu na zbyt często wiejące wiatry. A skoro te wiatry docierają również do mnie, mieszkanki środka wyspiarskiego lądu, to nie chce już sobie wyobrażać jak musi tu powiewać.


No to idziemy, my w dół schodami, inni z wóżkami ulicą, już wracają. Szczerze współczuję, dobrze, że okres wózkowy już za mną.


Mijamy oryginalny hydrant, pochodzący z czasów wiktoriańskich. Wjęzyku angielskim jest ładnie nazwany żeliwną fontanną. Przed podłączeniem wodociągów, był miejscem poboru pinej wody.



Robin Hood's Bay jest znana również z bardzo wąskich uliczek. Domy są do siebie poprzykejane w dziwnej konfiguracj.


Wszędzie schody.



Zajrzeliśmy do malutkiego muzeum, w którym zebrano skamieniałości i ślady życia dinozaurów na wybrzeżu Yorkshire.




Wejście do minimuzeum jest darmowe, ale jeżeli macie dzieci to i tak zostawicie tam troszkę funcików. Muzealny sklepik oferuje różnololorowe kamienie, bądz ślimaki w kamieniach.


Zaopatrzeni w skamieliny idziemy nad wybrzeże.


W końcu docieramy nad brzeg morza. Jest przypływ.



W 1973 roku niejaki Alfred Wainwright stworzył przewodnik z trasa dla pieszych, biegnącą od wybrzeża Morza Irlandzkiego do wybrzeża Morza Północnego.
Trasa liczy 192 mile i zaczyna się w Whitehavem w Lake District,a kończy właśnie w Robin Hood's Bay. Jest ponoć jedną z popularniejszych, pieszych tras w Wielkiej Brytanii.


Jeżeli jesteście na spacerze ze swoim czworonogeim, w Robin Hood's Bay nie musicie się martwić o picie dla niego. Gdyby zabrakło wody w morzu, tutaj, za 20 pensów napoicie swojego sierściucha.




Pomimo mojego pragnienia zamieszkania nad morzem, to jednak nie chcialabym aż tak blisko 😉. Noc podczas sztormu nie nalezy chyba do najprzyjemniejszych w takim domu.


Czas wracać na górę, na parking. Przed nami przecież nasz główny cel na ten dzień-Whitby.
Wąskimi uliczkami, powoli się wspinamy, zaglądając w każdy zakamarek.




Gdyby ktoś był głodny, w Robin Hood's Bay również znajdzie coś dla siebie. Natomiast gdybyście chcieli tu spędzić tydzień, w apartamencie dwuosobowym , z widokiem na morze, musicie liczyć się z wydatkiem 700-800 funtów.


My żegnamy juz uroczą, rybacką wioskę. Może kiedyś jeszcze tu zawitamy, teraz jednak obieramy kierunek-Whitby.


Z Robin Hood's Bay przywiozłam sobie jeden naparstek, typowo angielski styl-cieniutka porcelana i kalkomania.


34 komentarze:

  1. Boże! Moja pierwsza miłość! Jestem rocznik 73 :P
    Jakie urokliwe miejsce - chciałbym je odwiedzić! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna wycieczka ale od samego patrzenia na taką ilość schodów już mnie nogi bolą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe a to nie nawiększa ilość schodów , którą tego dnia trzeba było nam pokonać.

      Usuń
  3. Bello lugar gracias por la fotos y el dedal es muy bonito.
    Besos

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda ze mnie tam nie było, ale może kiedyś zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gostei bastante de ver esta reportagem fotográfica e também do belo dedal.
    Um abraço e boa semana.
    Dedais de Francisco e Idalisa

    OdpowiedzUsuń
  6. So beautiful place and I like your thimble!
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  7. Amazing trip and thimble.
    Kisses

    OdpowiedzUsuń
  8. Prześliczne miejsca takie klimatyczne , coraz bardziej zachwycam
    się tą Anglią , sama nie wiem czy tam trafię ale dzięki Tobie
    zawsze to robię wirtualnie - dzięki my friend :* A naparstek może być :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będę mogła Cię tam zabrać! Tylko lęki przezwycież!

      Usuń
  9. Urocze miasteczko z cudnym klimatem :) az chcialoby sie tam pojechac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wioska bardziej, ale bardzo przyjemna.

      Usuń
  10. Dzięki za fajną relację budzącą wspomnienia :)))
    Robin Hood z Michaelem Praed kultowy serial! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak, och tem Michael skradł nie jedno serce!

      Usuń
  11. Ach Robin Hood. Rocznik 73 więc najlepiej wiem o czym mówisz:)
    Cudowne miejsca pokazałaś.
    Pozdrowienia z zimnej Polski przesyła Marysia pseud. "Marion":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha pewnie wiekszośc Marii z tego rocznika były Marion ;) .Pozdrawiam z deszczowej Angli..

      Usuń
  12. Jaka piękna miejscowość! Dołącza ona do mojej listy miejsc, które zobaczyć bym chciała. Pięknie tam, a zarazem jakoś tak... skromnie. Taka cisza (pomimo dużej liczby osób) bije z tego miejsca. Ten domek położony nad Morzem Północnym. Ajj. Rozmarzyłam się. Picie porannej herbaty w takim ogródku to byłoby coś. Pięknie, naprawdę pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Picie kawey jest nieziemskie w tym miejsu, pod warunkiem,ze nie ma sztormu ;) .Pozdrawiam

      Usuń
  13. Fajna wyprawa, dla dzieci również! :) Może i wietrznie, moze i przypływ, ale morze to jednak morze.... mogłabym zamieszkać :))))
    Pozdrawiam Martusiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taj Aguś, morze to zawsze morze!!!

      Usuń
  14. Nie mam szału na Robin Hooda, ale miasteczko bardzo urokliwe :) Domki z czerwoną dachówką są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to i ja z tego wyrosłam, ale kiedyś...

      Usuń
  15. Oj ładnie tam. Ach ten Robin....strasznie mi się podobał, na każdym odcinku serce mocniej biło..:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejku jak tam pięknie, muszę kiedyś odwiedzić ten kawałek Wysp. Świetne zdjęcia, oglądałam i czułam się jakbym tam była. Zaraz zabieram się za szperanie po blogu. Uśmiechnęłam się, że też są to zapiski, jak u mnie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Super miejsce, byliście tam też 😁

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).