eeee

czwartek, 9 czerwca 2016

Ullswater-czerwiec 2016.

Ostatnio pogoda zaczęła nas rozpieszczać, w związku z tym niedzielę spędzamy poza domem i ogródkiem :). Porzuciliśmy też chwilowo poszukiwanie wiatraków, a naszym celem stała się cudowna kraina Lake District.
Naładowani energią, z obiadem w termosach  i przękąsakami ruszamy przez Góry Pennińskie w kierunku jeziora Ullswater. 
Zatrzymujemy się na chwilkę na szczycie Hartside, aby sfotografować tablicę informującą ile stóp ponad poziomem morza jesteśmy.
Jest godzina 10 rano a parking jest pełen motocyklistów.




W tym miejscu powinnam wtrącić dygresję na temat moich uczuć dotyczących zachowań na drogach posiadaczy motorów, ale się powstrzymam. W końcu nie wszystkich można wrzucić do jednego worka.


Już sam fakt rozstawienia motorów na samym wjeździe na parking mówi sam za siebie. 
Zdecydowanie od motorów wolę stare auta, które mamy okazję zobaczyć w miejscowości Pooley Bridge. To jedno z dwóch miejsc, w których się tego dnia zatrzymaliśmy.




Swoje kroki kierujemy w stronę molo, z którego odpływa parowy statek krążący po jeziorze.



My na rejs się nie decydujemy, bilet dla naszej rodzinki to wydatek około 50-ciu funtów. Może kiedyś uda nam się popłynąć.


Pooley Bridge to wioska, która w grudniu 2015 roku znalazła się pod wodą. Ponad 200-letni most łączący miejscowość z "resztą świata" został kompletnie zniszczony. 


Jeżeli macie ochotę obejrzeć krótki filmik o tym co się wtedy wydarzyło to zapraszam TU  .
Nie mogliśmy uwierzyć, że chodniki, którymi spacerowaliśmy w ten słoneczny dzień, pól roku temu znajdowały się pod wodą. Przerażające jakim żywiołem jest woda, która w ciągu kilku godzin zniszczyła nie tylko ten historyczny most, ale przede wszystkim pozbawiła ludzi ich domów i dorobku całego życia.


Kamienna konstrukcja mostu została zastąpiona metalową.
Spacerujemy chwilę po miejscowości, zaglądamy do licznych sklepów z pamiątkami, kupujemy pocztówki. Naparstki niestety tylko typowe angielskie-cienka porcelana i kalkomania, zatem rezygnuję z zakupów.
Wsiadamy do auta i ruszamy w kierunku Glenridding, które znajduje się prawie na przeciwległym końcu jeziora. Jedziemy tuż nad brzegiem , podziwiamy krajobraz.


Parkujemy na dosyć sporym i darmowym parkingu. Jest dużo wolnych miejsc, ale może dlatego, że zaczynają się pojawiać ciemne chmury. Prognoza pogody pokazywała deszcze i burze. 
Nam, mieszkańcom północnej Anglii, deszcz nie jest straszny. 


Widoki są oszałamiające, góry i jezioro, to jest to, co tutaj pokochałam. Nigdy nie byłam zwolenniczką gór, tu w Anglii uwielbiam ich bliskość.


Jezioro Ullswater jest drugim co do wielkości jeziorem w Lake District. Jego długość sięga prawie 12 km, a szerokie jest na 1 km.


Nad samym jeziorem położony jest hotel. Chociaż nie jestem zwolenniczką sypiania w tego typu obiektach, takim widokiem z okna bym nie pogardziła.



Z wycieczki nie przywiozłam żadnego naparstka, ale za to udało mi się kupić kilka pocztówek:




A na pocztówkach poniżej znajduje sie most, o którym napisalam wcześniej:




Jadąc z Pooley Bridge do Glenridding mijaliśmy parking przy wodospadzie Aira Force. Odwiedzimy go jednak przy następnej wizycie w tym rejonie. Znając mnie, nastapi to niebawem ;). 


Jakie pamiatkiz podróży przywozicie?

19 komentarzy:

  1. Fotografias fantásticas deste magnifico passeio.
    Um abraço e continuação de uma boa semana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre i pocztówki :) Mamy chyba podobnie. Też wolę zdecydowanie samochody. Kurczę nie tani ten rejs... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Anglia do tanich nie nalezy, jeszcze jak sie przelicza na zlotowki to tylko lapac sie za glowe.

      Usuń
  3. Fajna wycieczka .Przepiękne krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna wycieczka :)
    Zazwyczaj naparstki i pocztówki... no i oczywiście masę zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam Anglii zupełnie, chyba przez to, że zawsze kojarzyła mi się z ponurym krajobrazem i brakiem słońca. Jednak teraz dojrzałam już do takiej podróży i zobaczyłabym ten kraj choćby z ciekawości.
    Jejku aż mi się serce ścisnęło jak zobaczyłam ten zniszczony most, taki był piękny, ten nowy wydaje się taki bezduszny:(
    Jeśli chodzi o motocyklistów to ja się ich na drogach po prostu boję, nigdy nie wiadomo co im odbije, a na parkowanie bezmyślne jestem po prostu uczulona.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiekszosc podroznikow zatrzymuje sie w Londynie, no moze jeszcze troszke na poludniu Anglii, a pozniej juz tylko wybiera Szkocje. A jest tu tyle pieknych miejsc. Ja, chociaz mieszkam w tym kraju od ponad 5-ciu lat, jeszcze w Londynie nie bylam :).

      Usuń
    2. Serio? Ja z kolei tylko w Londynie byłam :) Teraz marzy mi się Edynburg, na takie krajobrazy jak pokazujesz przyjdzie jeszcze czas. Ach i Kornwalia! <3

      Usuń
  6. Bardzo podobają mi się angielskie ogrody i Twoje zdjęcia z pięknymi krajobrazami.
    Uwielbiam motywy gór u podnóża których są jeziora. Pocztówki super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rowniez moj ulubiony widok ostatnio :).

      Usuń
  7. Magnificas fotos!! Bonito passeio.
    Beijos

    OdpowiedzUsuń
  8. Achh z przyjemnością "pospacerowałam" po Lake District. Piękne zdjęcia, aż poczułam tę górskie powietrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie ciesze, ze mam tak blisko :)

      Usuń
  9. Ale super wycieczka !!! Jak tak patrzę na te zdjęcia i krajobrazy
    Angli to można je kurcze nawet pokochać i ciągle jest tyle zwiedzania !!!
    Super spędzony czas - buziaki zasyłam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wszedzie jest mnostwo pieknch miejsc do zwiedzania.

      Usuń
  10. Świetną wycieczkę odbyliście, okolica piękna. Ten most i żywioł wody, wow. Dobrze ukazuje to jedna z tych zakupionych pocztówek. W ogóle pocztówki trzy pierwsze są niesamowite, bardzo mi się podobają. Co do pamiątek, jakie przywożę to zawsze są to właśnie pocztówki, nieraz breloczek lub magnes na lodówkę. No i zawsze coś dla moich rodziców :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja rowniez uwielbiam pocztowki :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).