eeee

sobota, 21 maja 2016

Finchale Priory-maj 2016.

W zeszłą niedzielę, zaraz po obiedzie wsiedliśmy do naszego autka i udaliśmy się w kierunku Durham. Naszym celem tym razem nie było samo urocze miasto, ale znajdujący się około 5 mil za nim klasztor o nazwie Finchale. 
Klasztor to zbyt wiele powiedziane. Są to ruiny klasztoru.
O historii tego miejsca możecie poczytać TU .


Mieszkając w Anglii ponad 5 lat mam już swoje zdanie wyrobione na temat jej obywateli, rdzennych mieszkańców. Zachowam je jednak dla siebie. 
Jednej rzeczy nie można im zarzucić. Anglicy dbają o zabytki i stwarzają z nich miejsca do odpoczynku. Bynajmniej w miejscach, w których ja byłam, tak jest.


Spotkaliśmy tu rodziny, które piknikowały w środku ruin. Nikt nikogo nie przeganiał, pełen luz. Nikomu nie przeszkadzały dzieci bawiące się w chowanego, czy grające w piłkę. 







Spokojnie obeszliśmy obiekt i zajęło nam to około pół godziny. 


We wszystkich pomieszczeniach są tabliczki z napisami, co znajdowało się w danym miejscu. Wystarczy użyć wyobraźni i przenieść się w XIII wiek.






     Tuz za klasztorem znajduje się kemping. W takim miejscu rozbić obóz, to sama przyjemność.




Bardzo lubię odwiedzać takie obiekty w pogodne dni. Błękitne niebo, które możemy oglądać przez otwarte okna jest piękne ;).



Ruiny klasztoru znajdują się nad rzeka Wear, nad którą przyjemność mam mieszkać i ja :).


 Przechodzimy na drugi brzeg rzeki i podziwiamy klasztor z daleka.



Wejście na teren klasztoru jest bezpłatne, musimy jedynie opłacić parking w kwocie 3 funty za cały dzień. Znajduje się tu mały sklepik, w którym kupimy lody, bądź słodycze.

5 komentarzy:

  1. Fajna miejscówka. Lubię ruiny zwiedzać, są dla mnie o wiele ciekawsze od tych wymuskanych pałacyków. Jak pogoda u Ciebie? W Polsce już lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osttanio jakos nam tylko ruiny po drodze ;). Dzis bylo szalone 17 st w sloncu, ale co chwilke padal deszczyk :(.

      Usuń
  2. Cudownie! Uwielbiam odwiedzać takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze widuję ruiny zamków, a tu kurczę, klasztoru. Takich jeszcze nie odwiedziłam...
    Jakoś mi się z ksiażką 'Imię róży' skojarzyło ;)
    Buźki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne miejsce na biwakowanie, z lekkim dreszczykiem emocji.
    Widzę, że angielska pogoda, podobnie jak nasza polska - jak najbardziej temu sprzyja.
    Ślę serdeczne pozdrowienia ze słonecznej Ojczyzny:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).