eeee

czwartek, 7 kwietnia 2016

Belem/Lizbona-luty 2016

Belem to dzielnica w której pierwotnie mieliśmy mieszkać. Na szczęście dzięki Krzyśkowi z http://infolizbona.pl/ zmieniliśmy nasze plany. Napisałam na szczęście, bo chociaż samo Belem jest bardzo ładne, to jednak oddalone od centrum miasta około 30 min. jazdy tramwajem. Na dodatek przepełnionym. 
My wsiedliśmy do tramwaju nr 15 na Placu da Figueria, który jest jego pierwszym w centrum przystankiem. Na całe szczęście, bo później nie mielibyśmy szans na dostanie się do środka.
Tramwaj był pełen turystów i mieszkańców od pierwszego przystanku aż do samego Belem.


Jechaliśmy akurat nowym tramwajem, który jest bardziej komfortowy, w porównaniu ze  starymi modelami. W tym przypadku był to akurat strzał w "10", bo przede wszystkim był dłuższy i znalazło się dla nas miejsce siedzące. Oczywiście jednak wiadomo, że te stare tramwaje maja swój urok i w normalnych okolicznościach przyrody zdecydowanie wybralibyśmy model starszy :).


Pogoda akurat w ten dzień nam dopisała, natomiast była to połowa naszego pobytu w Lizbonie i chyba dopadło nas przesilenie. Mieliśmy spędzić w Belem cały dzień, a spędziliśmy zaledwie około 2 godzin.


Udaliśmy się oczywiście w kierunku Pomnika Odkrywców.
Monument wzniesiono w 1960 roku w 500 rocznicę śmierci Henryka Żeglarza uważanego za "ojca chrzestnego" portugalskich odkryć geograficznych.


Pomnik przedstawia dziób statku gotowego do wypłynięcia w rejs. Na pokładzie znalazły się znane postaci portugalskiej historii. Na samym przodzie stoi Henryk Żeglarz, a wśród 33 bohaterów umieszczonych na pomniku są min. król Manuel I, poeta Luis de Camoes. Jedyną kobietą, która została zabrana na pokład jest matka Henryka Żeglarza, królowa Filipa Lancaster.


Pomnik prezentuje się pięknie na tle niebieskiego nieba. Dokładnie tak sobie go wyobrażałam. 



Mijamy go i kierujemy się promenadą Avenida da India w stronę ujścia Tagu do oceanu, by dostrzec do Wieży Belem.


Ciężko było nam uwierzyć w to co zostało napisane w naszym przewodniku po Lizbonie. Torre de Belem podobno stała kiedyś na środku Tagu. Dziś znajduje się u jego brzegu. Stało się tak w wyniku przesunięcia koryta rzeki. 
W związku z tym sama wieża w swojej historii pełniła różne funkcje, była min. twierdzą strzegącą drogi wodnej do miasta, latarnią morską a także więzieniem. To tutaj w 1834 roku był przetrzymywany gen. Józef Bem.


Nie zdecydowaliśmy się wejść do środka. Kolejka, która wiła się przed nią skutecznie nas do tego zniechęciła. 



Siedzimy chwilkę na ławce, odpoczywamy, napawamy oczy widokami i udajemy się w drogę powrotną.
Mieliśmy zamiar zwiedzić Klasztor Hieronimów, a w szczególności krużganki, o których tyle już w internecie pochwał napisano.
Niestety kolejna kolejka nas zniechęca. Może kiedyś tu wrócimy?



Świątynia z zewnątrz prezentuje się okazale. Jednak my nic nie poradzimy na to, że ten dzień był zdecydowanie na NIE wszelkim kolejkom.


W ogóle był to dzień , że większość rzeczy nam przeszkadzała. Tłum w tramwaju, sprzedawcy selfie sticków i okularów przeciwsłonecznych, czy kolejki do atrakcji turystycznych. Aż strach pomyśleć co tu się dzieje w pełnym sezonie.
Na koniec mieliśmy zakupić sławne pasties de Belem.


Nie kupiliśmy...bo kolejka była zbyt długa.

8 komentarzy:

  1. O matko wszędzie kolejki i ciasnota. No właśnie, aż strach pomyśleć co tam się dzieje w sezonie. O Belem już gdzieś czytałem i rzeczywiście jest tam chyba całkiem całkiem. Dobrze, że podjechaliście nowszym modelem tramwaju. Przecież do tych małych to dużo ludzi nie musi wsiąść żeby zrobił się tłok... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, ja nie wiem co sie tam dzieje latem. Wiem tylko, ze jezeli kiedys zapragne znowu odwiedzic Lizbone to tylko i wylacznie wiosna badz jesienia.

      Usuń
  2. Oj masz racje kolejki potrafią zniechęcić.

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, pasteles de Belem to punkt obowiązkowy wizyty w Portugalii - tak wszędzie piszą. Ja bym tam dzielnie stanęła, łasuchy potrafią być bardzo uparte :). Fajnie, że chociaż Pomnik Odkrywców był taki jak go sobie wyobrażałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie tak wszedzie pisza, ze miod w gebie itp. Pewnie gdybym nie poznala Krzyska z infolizbona, stanelabym jak reszta w tej kolejce. Krzysiek powiedzial nam jednak, ze to magia miejsca hehhe i wydaje nam sie, ze smakuja inaczej niz pasteis de nata.Wsiedlismy w tramwaj i w centrum kupilismy te drugie, bez kolejek ;).

      Usuń
  4. Mimo wszystkich - nie - wycieczka i tak udana. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maravilhosas imagens da minha linda Lisboa que eu amo. Gostou dos famosos pasteis de Belem?
    Beijos

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).