eeee

piątek, 4 marca 2016

Baixa/Lizbona-luty 2016

  Podczas naszego pobytu w Lizbonie mieszkaliśmy w Chiado, ale nie o tej dzielnicy chciałabym dziś napisać. Nasz apartament znajdował się w pobliżu Elevatora de Santa Justa, którym w łatwy  sposób dostać się z Chiado do Baixy.





My nigdy nie wybraliśmy tej opcji, uznając, że jest ona przeznaczona dla tych, którzy są leniwi i zbyt bogaci. Woleliśmy zejść, lub wejść pod górkę i nawet z dziećmi, nie było to jakimś szczególnym wyczynem.
Naszą przygodę z Baixa zaczęliśmy od Praca do Rossio, na którym stoi pomnik króla Piotra IV, natomiast w tle widać Teatr Narodowy im. Marii II.



Na zdjęciu poniżej znajdują się ruiny klasztoru Karmelitów, który usytuowany już jest w górnej dzielnicy-Chiado.


Opuszczamy plac i udajemy się w kierunku kościoła Dominikanów. Zanim jednak do niego dotrzemy, zatrzymujemy się przy A Ginjinha.


Lubię wiśniowe nalewki i pierwszy raz w życiu piłam alkohol na ulicy i na dodatek z plastikowego kubeczka.


Nigdy też w życiu nie byłam w kościele wypiwszy wcześniej kieliszek nalewki. 
Kościół Dominikanów odwiedziliśmy dwa razy.
A co jest w nim takiego ciekawego, że postanowiliśmy do niego wrócić?
Kościół jako jeden z niewielu zabytków przetrwał trzęsienie ziemi w 1755 roku. Był częścią zabudowań należących do zakonu Dominikanów. To tu odbywały się chrzty królewskich dzieci i śluby arystokratów.
Niestety w czasach inkwizycji kościół był miejscem, w którym odczytywano wyroki.


W 1959 roku wnętrze świątyni uległo spaleniu. Temperatura była tak wysoka, że ogień uszkodził ściany i kolumny wykonane z betonu. Po częściowym remoncie kościół otwarto ponownie dla wiernych, pozostawiając go w połowie surowym.
Świątynia zrobiła na nas niesamowite wrażenie, z jednej strony wygląda przerażająco, ale z drugiej, w tej surowości jest coś fascynującego.




Z koscioła kierujemy się na kolejny plac-Praca da Figueira. Sądząc po nazwie powinny na nim rosnąć figi, my jednak ich nie widzimy.



 Na placu znajduje się pomnik króla Jana. Stąd dostaniemy się autobusami, tramwajami, metrem, czy rikszami w prawie każdy zakątek miasta. 
My zawracamy i kierujemy się na Rua Augusta. Jest to najpopularniejszy deptak w Lizbonie.
Niestety znowu pada deszcz, więc uciekliśmy na chwilkę do jednego z wielu sklepów usytuowanych przy tej snobistycznej ;) ulicy.



 Przechodzimy pod Łukiem Triumfalnym i jesteśmy na Praca do Comercio.



 W centralnej części placu znajduje się pomnik króla Józefa I.


Mijamy go i kierujemy się nad wodę. Tag jest najdłuższa rzeką na Półwyspie Iberyjskim.


W tle widzimy pomnik Jezusa oraz most 25 kwietnia, który ze względu na swój kolor oraz konstrukcję (jest to most wiszący) porównywany jest do Golden Gate z San Francisco.


Z Praca do Comercio sąsiaduje niewielki Praca do Municipio.
To tutaj znajduje się ratusz. W porównaniu z pozostałymi placami, które mieliśmy okazję odwiedzić, ten wygląda na bezludny. Czasem tylko ktoś przez niego przemknie.



Baixe odwiedziliśmy wielokrotnie. To ta dzielnica i Chiado podobały mi się najbardziej w Lizbonie.

12 komentarzy:

  1. wszystkie widoki przepiękne, może i jak tam kiedyś dotrę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warta poznania jest Lizbona. R.Maklowicz rowniez pil wisniowke, kiedy krecil odcinek o Lizbonie, moze i w tym samym miejscu :-) MArto, czy planujesz nastepny wyjazd do Lizbony o innej porze roku? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak patrze na twoje zdjęcia to mam tylko jedną mysl, muszę tam pojechać :) cudowna architektura! A ta nalewka w kubeczku hm... cos dla mnie haha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myslalam, ze juz bylas w Lizbonie...

      Usuń
  4. Podobno życie zaczyna się po czterdziestce, więc dopiero teraz zaczną się nalewki w plastikowych kubeczkach itp. :). Oby tylko kolejnym krokiem nie były butelki zawinięte w szary papier :). Też lubię nalewki więc może nawet kubiłabym dwa kubki. Ten częściowo spalony kościół wygląda niesamowicie, nie będzie dalej remontowany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butelki zawiniete w papier moze dopiero po 50tce ;)?Nie , ten kosciol zostal udostepniony wiernym i zostanie w takim stanie.

      Usuń
  5. Przeczytałam Twoje lisbońskie posty z wielkim zainteresowaniem ponieważ również mam ochotę na taką podróż od czasu kiedy zobaczyłam "Lisbon story". Jestem też wielką fanką fado, chociaż kiedy pierwszy raz usłyszałam je w wykonaniu zespół Madredeus wydało mi się dziwaczne. Dopiero po pewnym czasie zachwyciłam się tą muzyką i jej wykonawcami uważam za fascynujące to, że tak wiele osób kultywuje tę piekną tradycję. Poza tym marzy mi się żeby stanąć nad brzegiem oceanu i poczuć, że jestem na skraju Europy...Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Portugalia wraz z Lizboną to również podróżnicze marzenie, które mam nadzieje spełnić.
    Patrząc na Twoje zdjęcia i opisy tym bardziej jestem zmotywowana.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po trzecim poście, widzę, że mieliście bardzo obfity i atrakcyjny plan zwiedzania.
    Zacheciłaś mnie tymi postami.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lizbona wygląda cudownie. Miałam jechać w tym roku, ale ceny biletów zdecydowały o innym miejscu. Może coś poza sezonem się uda upolować :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).