eeee

poniedziałek, 16 listopada 2015

York-pazdziernik 2015

York, miasto od ktorego wiele oczekiwalam i oczekuje nadal. Takie niespelnione miejsce, ktore mam na wyciagniecie reki, a jedank zawsze za daleko. 
Dotralismy do niego w pazdziernikowa sobote i niestety powitalo nas deszczem. 
Nie tylko nas nie udalo mu sie  zniechcecic taka pogoda do spaceru jego waskimi uliczkami. Najgorsze chyba i najniebezpieczniejsze sa w takich miejscach parasole.
York nazywany jest najladniejszym miastem Polnocnej Anglii i trudno mi sie z ta opinia nie zgodzic.


Auto zaparkowalismy na dosyc sporym parkingu przy rzece Ouse i udalismy sie zgodnie z drogowskazami w strone York Minster.
Przechodzimy kolo ruin St Mary's Abbey, kiedys jednego z ladniejszych opactw w polnocnej Anglii.




Nastepnie mijamy Art Gallery i dochodzimy do murow miejskich.


Docieramy do York Minster.Nie mamy za duzo czasu, zagladamy tylko na krotka chwile do srodka.


Wiecej i tak nie zobaczymy, poniewaz musielibysmy za ta przyjemnosc zaplacic.Skoro nie mamy za duzo czasu, nie bedziemy wydawac bezsensu pieniedzy.Moze kiedys uda nam sie tu wrocic i na spokojnie zwiedzic katedre.


Kosciol wyglada imponujaco, jest ogromny i ladnie ozobiony.Jego budowe rozpoczeto w 1220 roku, a ukonczono dopiero w 1472. York Minster jest najwiekszym sredniowiecznym kosciolem w Europie. Posiada 120 witrazowych okien.





Idziemy dalej , w poszukiwaniu  The Shambles, czyli ulicy Rzeznikow.
Jest pazdziernik, ale Anglia szykuje sie juz do Swiat Bozego Narodzenia.


Sklepow z pamiatkami rowniez nie brakuje.


Docieramy do Ulicy Rzeznikow, ktora teraz nie przypomina juz tej sredniowiecznej. Mozemy tu zamiast roznego rodzaju miesiwa, zakupic pamiatki.
O tym, ze byla to kiedys ulica, przy ktorej mieszkali i prowadzili sklepy rzeznicy, przypominaja haki znajdujace sie nad oknami. Podobno sa oryginalne.


Wychodzimy z The Shambles i inna droga staramy sie dotrzec na parking.





Na koniec naszej przygody z Yorkiem wchodzimy na miejskie mury i kawalek nimi spacerujemy.





Mijamy "przyklasztorny" pub 


i docieramy do auta zmeczeni, nie w pelni usatysfakcjonowani, z ochota na "jeszcze", ale kiedys w przyszlosci, jak bedzie cieplej, ale nie za goraco.

piątek, 13 listopada 2015

Blackpool-pazdziernik 2015

Ostatni weekend pazdziernika spedzilismy dosyc intensywnie. W zasadzie naszym glownym celem bylo odwiedzenie znajomych, ktorzy mieszkaja w Bolton. Chcielismy jednak "przy okazji" zobaczyc cos ciekawego.
 Zaczne od konca, czyli od miasta, do ktorego dotarlismy na samym koncu naszego weekendowego wypadu, czyli Blackpool.
 Ciezko mi okreslic Blackpool, moze gorsza wersja Las Vegas z Paryzem w jednym?



Auto zaparkowalismy niedaleko poludniowego molo. Znajduja sie tu atrakcje typu: ogromny basen i jedno z wiekszych wesolych miasteczek w Anglii(zdjecia powyzej). My omijamy te miejsca szerokim lukiem. 

Naszym celem byla Blackpool Tower, ktora znajduje sie w sporej odleglosci od nas i musimy sie do niej w jakis sposob dostac.
Szukajac informacji na temat Blackpool przed wyjazdem, dowiedzialam sie , ze nadal kursuja tu tramwaje. Nasze mlodsze dzieci nie mialy jeszcze okazji odbyc przejazdzki tym srodkiem lokomocji, wiec postanowilismy sprawdzic, czy bedzie im sie podobalo.


Oczywiscie podobalo, chociaz, my jechalismy nowoczesnym tramwajem.


Cale szczescie, ze nasza mala ksiezniczka nie wpadla na pomysl podrozy takim srodkiem lokomocji:



A oto cel naszej podrozy. Blackpool Tower, wieza wzorowana na Eiffel Tower, wzniesiona w 1894 roku,



Nie rezerwowalismy biletow przez internet, poniewaz nie do konca bylismy pewni, czy uda nam sie ostatecznie do Blackpool dotrzec. Dlatego tez dostalismy mega zimny prysznic podczas zakupu biletow w kasie. Za sam wjazd na gore budynku zaplacilismy...64 funty. Wahalismy sie chwile, ale wiem, ze gdybysmy nie sprobowali, czulabym niedosyt. Wjechalam i wiem, ze juz nie mam ochoty wiecej.
W budynku wiezy znajduje sie mnostwo atrakcji, za kazda oczywiscie trzeba osobno placic, mozna oczywiscie kupic bilety laczone, ale dla nas to i tak bylby spory wydatek.W Blackpool Tower mozecie udac sie do cyrku, badz do sali balowej, albo wypuscic dzieciaki w Jungle Jim's , aby poszalaly. 

My zrezygnowalismy z dodatkowych kosztow, poza tym nie mielsimy za duzo czasu. A kiedy zobaczylismy kolejke i karteczke, na ktorej napisany byl czas oczekiwania "tylko" 90 minut przestalam juz darzyc sympatia to miejsce.
W czasie oczekiwania mozemy obejrzec 3D film, szczerze mowiac nie wiem o czym byl, bo nam sie udalo ominac ta przyjemnosci i przeskoczyc nieco kolejke.


Kiedy znajdziemy sie w tym miejscu, jest juz dobrze, bo czas oczekiwania to tylko 30 minut i juz widzimy windy, do ktorych zaraz bedziemy wsiadac. Dowiemy sie tu kilku ciekawych informacji na temat historii wiezy i jej budowy.


Na gorze czeka na nas szklany taras widokowy, tzw. The Tower Eye. Niestety juz jest dosyc mocno weksploatowany i szczerze mowiac niewiele przez ta szklana szybe widac.


Z wiezy dojrzymy w calej okazalosci  Comedy Carpet, czyli chodnik ze smiesznymi powiedzonkami, oczywiscie smiesznymi dla Anglikow.Jak powszechnie wiadomo oni maja swoj specyficzny humor w stylu Mr. Beana czy Monty Pythona. Nam czasami ciezko go zrozumiec.



Po zachlysnieciu sie widokami przez szybe, mozemy jeszcze wejsc wyzej na platformy widokowe, umiejscowione juz na dworze.Sa one oczywiscie zabezpieczone metalowa krata.


Zjezdzamy na dol z mieszanymi uczuciami. Bylismy juz na szczycie wiezy Eiffla, wiec ta nie robi na nas az takiego wrazenia. Poza tym paryska odwiedzilsimy wieczorowa pora i widok kladacego sie spac (w przenoscni, oczywiscie)  miasta byl niesamowity.Widzielismy wtedy rowniez iluminacje.Moze, gdybysmy do Blackpool pojechali wieczorem,zmienilibysmy zdanie? Kto wie, moze warto dac miastu szanse...
Kiedy w koncu udalo nam sie wydostac z gaszczu ludzi, udalismy sie jeszcze na Comedy Carpet.


Czas pozegnac angielskie Las Vegas.Wsiadamy do tramwaju i udajemy sie w kierunku parkingu.


Ostatni spojrzenie w strone wiezy.