eeee

niedziela, 25 maja 2014

Land's End-Wielka Brytania

Land's End to jedno z miejsc,o ktorych mozna przeczytac w kazdym przewodniku o Kornwalii.To taki punkt MUST BE w tym rejonie.Kazdy, kto jest w Kornwalii musi zobaczyc koniec ladu. Przygnala nas tutaj ciekawosc, czy warto.Zwolenniczka tlokow nie jestem.Na cale szczescie zebralismy sie na tyle wczesnie rano z naszej noclegowni, ze udalo nam sie dotrzec do Land's End przet tlumem turystow.Parking jest w zasadzie pusty.


Kierujemy sie w strone zabudowan, a tam juz pelna komercja-sklepy z pamiatkami, gdzie mozna kupic nie tylko magnes na lodowke, ale rowniez sweter, czy stroj do surfingu.Oczywiscie mozna tu rowniez zjesc Fish&Chips.My kierujemy sie dalej.


Naszym oczom ukazuje sie latania morska we mgle -oddalona jest ona od ladu okolo 1,5 mili.



 Docieramy  w koncu do slawnego drogowskazu Land's End. Jest on odgrodzony a miejsca strzeze fotograf. Przyznaje sie nie zapytalam ile kosztuje zdjecie bezposrenio kolo znaku z nazwa miejscowosci, w ktorej mieszkam i odlelosci do niej.Jakos nie czulam wewnetrznej potrzeby.


 Kierujemy sie w dol do bialego domku.


Ten bialy domek to nadalej wysuniety budynek w Anglii, czyli jest to ostatni dom dla tych co na ladzie, ale i pierwszy dla tych co na oceanie.W domku oczywiscie znajduje sie sklep z pamiatkami.


 Z tego miejsca rozposcieraja sie przepeiekne widoki na kify.Moje oczy sie ciesza, poniewaz uwielbiam takie klifowe wybrzeza.


 Wracajac do samochodu przechodzimy kolo bramy, ktora zaprasza nas na farme i do swiata rzemiosla.My jednak decydujemy sie opuscic juz to miejsce.Tego dnia mielismy zaplanowane jeszcze inne "atrakcje" do odwiedzenia i szkoda nam juz czasu.


Moje wrazenia z tego miejsca sa pozytywne, moze dlatego, ze kocham przebywac nad morzem, czy oceanem.W temacie tandetnych sklepow z pamiatkami, no coz wydaje mi sie, ze jednak w Polsce duzo wiecej byloby straganow z rupieciami w takim miejscu.

7 komentarzy:

  1. Przeeeecudowne miejsce :) Klify to dla mnie magia przyrody :)
    Ale takiego zdjęcia za kasę też bym sobie nie zrobiła przy znaku - trochę tego nie rozumiem, ale wiem, ze teraz na wszystkim chce sie zarobić.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Aga...najwiecej chetnych do zrobienia takiej fotki pochodzilo z Azji, ale oni to wszedzie i wszytkiemu robia zdjecia.

      Usuń
  2. Przepięknie! Momentami ciężko uwierzyć, że to "chłodna i deszczowa" Anglia - chociaż ja pamiętam Anglię najczęściej skąpaną w słońcu...Tutaj to momentami widać Włochy i Hiszpanię, zwłaszcza patrząc na obłędny kolor morza. A ten biały drogowskaz widziałam przed chwilą u siebie na lodówce :). Dziękuję jeszcze raz.Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mo. poludniowa Anglia jest raczej cieplejsza niz polnocna.Ja w Kornwalii przezylam lekki szok, kiedy powitaly nas zielone drzewa, u nas w tym czasie byly tylko paczki zamiast lisci.Drogowskaz...?Nie wiem o czym napisalas ;-).Buziaki

      Usuń
  3. W Polsce to już by tam sprzedawali ciupagi, dmuchane rękawki do pływania, świecące zabawki itd;) A tu pustka i spokój. Taki mały koniec świata. Pozdrawiam.
    http://lifegoodmorning.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Travelling Milady...wiesz, ze jeszcze nie spotkalam tu (w UK) straganu typowo polskiego, chociaz sklepow z pamiatkami akurat w Kornwalii nie brakowalo.Inaczej jest tu na Polnocy, nad Morzem Polnocnym rzadko trafiaja sie sklepy, w ktorych mozna kupic magnes (a 3D to juz mozna wogole zapomniec) lub naparstek ;-) .Pozdrawiam

      Usuń
  4. Zauroczyło mnie to miejsce... Pięknie je pokazałaś. Cieszę się, że napisałaś do mnie, bo już myślałam, że masz przerwę na blogu. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).