eeee

czwartek, 15 maja 2014

Blair Drummond Safari Park-maj 2014

Pierwszy poniedzialek maja to w Wielkiej Brytanii  Bank Holiday, tzw. Early May Bank Holiday lub May Day. Jest to dzien teoretycznie wolny od pracy.
Postanowilismy w ten dluzszy nieco weekend wybrac sie do Szkocji, w okolice Glasgow. Bedzie to nasz pierwszy raz w tej czesci Wielkiej Brytanii.
Pogoda w Szkocji nas nie rozpieszczala, ale z drugiej strony to akurat dobrze sie zlozylo, ze nie bylo goraco. Najwazniejsze, ze nie padalo i to pozwolilo nam spedzic okolo 5 godzin w Blair Drummond Safari Park .

Bilet kupilismy wczesniej, na stronie internetowej parku, przez co zaoszczedzilismy  10%  ceny, ktora musielibysmy zaplacic bezposrednio w kasie.
Na miejsce dotarlismy okolo godziny 10.30, nie bylo zadnych kolejek, chociaz wydawalo sie, ze aut juz jest dosyc sporo.
Po przekroczeniu wjazdu kierujemy sie od razu na wybiegi dla zwierzat.



W podroz z nami udal sie  Monkey Max-to podrozujaca maskotka z przedszkola mlodszejcorki.Kazdy dzieciak, ktory jedzie na wczasy, moze taka maskotke ze soba zabrac, a pozniej przyniesc zdjecia i krotki opis podrozy, ktore to zostaja przez nauczycielki umieszczone w specjalnym pamietniku malpki.

Mijamy kolejne wybiegi, oczywiscie z zamknietymi dla naszego bezpieczenstwa szybami w samochodzie, chociaz mysle , ze z takim nosorozcem, nasze auto przegraloby w przedbiegach.


Na wzgorzu, okok parku wznosi sie palac, ktory jest w rekach prywatnych.Byc moze czesciowo jest udostepniony dla zwiedzajacych, jak to zwykle tu w UK bywa z prywatnymi palacami.Niestety w czasie , kiedy my jestesmy, jest on w remoncie.


Po wyjezdzie z czesci, ktora musielismy zwiedzac autem, zjezdzamy na parking i kierujemy sie w strone mini wesolego miasteczka.


Nastepnie idziemy za tlumem, ktory udaje sie w kierunku jakiegos budynku, okazuje sie, ze akurat za chwilke ma sie zaczac pokaz foczych umiejetnosci.



Po krotkim odpoczynku udajemy sie, aby zobaczyc zwierzeta, ktore sa juz bezpieczniejsze dla czlowieka i nie musimy ogladac ich zza szyb samochodu.
Kto z nas nie usmiechnie sie na widok ciekawskich meerkat/surykatek?




 Takimi autami poruszaja sie pracownicy safari.


Zdjecie z lemurem?Czemu nie...





Moje uczucia co do takich miejsc sa zawsze mieszane, bo tak na prawde zwierzeta te powinny zyc w swoim naturalnym srodowisku.Z drugiej jednak strony, czy one, ktore pewnie z pokolenia na pokolenie zyja w ZOO(to safari otworzono w 1970 roku), czy potrafilyby sie teraz odnalezc np w Afryce?Poza tym, gdyby nie takie miejsca nigdy nie mielibysmy okazji ich zobaczyc tak blisko.Najwazniejsze dla mnie bylo jednak to, ze dzieciakom sie podobalo.
Na miejscu oczywiscie znajduja sie przerozne fish&chips, restauracje,czy sklepy z pamiatkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).