eeee

sobota, 2 listopada 2013

Barcelona-Camp Nou-wrzesien 2013

O Camp Nou  trudno mi napisać, ponieważ nie jestem miłośniczką piłki nożnej i tak na prawdę nie zwiedziłam ani stadionu ani muzeum. Co prawda byłam już przy kasach biletowych, ale okazało się, że w tym dniu jest jakiś koncert i możemy wejść tylko do muzeum. Podjęliśmy zatem szybką decyzję, że wrócimy do Barcelony w któryś z nastepnych dni. . Ja z najmłodszym udałam się wtedy do .  
W pierwszy dzień udało mi się jedynie zajrzeć do sklepu FC Barcelony i szczerze powiedziawszy nie wywarł na mnie jakiegoś szalonego wrażenia. Byłam kiedyś w sklepach Manchester United i FC Newcastle United, i chyba spodziewałam się, że ten będzie o wiele lepiej wyposażony. W końcu to sklep Barcy, która znaczy "Mes que un club" (wiecej niż klub).



Jednym z oficjalnych sposnorow FC Barcelona jest Qatar Airways.



Pileczki  mozna kupic za jedyne ;-) 25 euro.



Kubeczki sa juz nieco tansze-8-9 euro za sztuke. Oczywiscie Made in China.



Szaliki nie wiem w jakiej sa cenie, nie wiem nawet dlaczego jest ich az tyle rodzajow .



Ale gdybyscie chcieli pachniec jak FC Barcelona, mozna kupic sobie wode toaletowa za jedyne 18,50 euro.



Oczywiscie mozna wszystkiego dotykac, poodbijac pileczke i nikt nie krzyczy-NIE RUSZAJ, DON'T TOUCH!!!



Niestety na tym moja przygoda z Camp Nou sie zakonczyla.Na reszte zdjec zapraszam Was oczami reszty mojej rodzinki.Niestety drugi aparat, ktorego jestesmy posaidaczami zaszwankowal.Zawieszal sie i zdjec nie jest duzo, niestety.

FC Barcelona zostal zalozony jednoczesnie z powstaniem druzyny pilkarskiej w 1899 roku. Ciekawostka jest to, ze powstal z inicjatywy grupy Anglikow, Szwajcarow i Hiszpanow. Barwy klubowe zostaly zaczerpniete ze szwajcarskiego klubu FC Basel.


Nie bede sie tutaj za bardzo rozpisywala na temat historii i tytulow jakie posiada klub.Kazdy na pewno slyszal o FC Barcelona chociazby raz w zyciu, poniewaz jest to jeden z najbardziej ututulowanych klubow na swiecie.



Klub ma podobno okolo 164 tysiecy  Socios-czyli czlonkow oraz milony Cules-fanow na calym swiecie.
W muzeum mozna poogladac i podziwiac te wszystkie trofea, mozna rowniez zobaczyc jak na przestrzeni lat zmienialy sie stroje pilkarskie, czy pilki.



A tego ja laik footballowy oczywiscie nie wiedzialam- Diego Maradona gral w barwach Barcelony.



Zwiedzajac stadion przechodzimy przez szatnie pilkarzy



  i oto on od wewnatrz:



Trybuny mieszcza podobno 98 772 kibicow. Jest w zwiazku z tym najwiekszym stadionem na swiecie. UEFA przyznala mu 5 gwiazdek, poniewaz jego konstrukcja spelnia najwyzsze standardy.Rozumiem przez to, ze moglabym usiasc na trybunie razem z pozostalymi 98 771 osobami i nie bac sie, ze konstrukcja, pod naszym ciezarem runie w dol.









Dzieciakom sie podobalo-a to najwazniejsze, bo to oni mieli sie cieszyc z tej wizyty.

Bilety do Camp Nou Experience nie naleza do najtanszych. Wejsciowka dla doroslego to 23 euro, a dla dziecka w wieku 6-13 lat-17 euro.Podobno warto taka kase wydac. Bilety mozna oczywiscie nabyc wczesniej przez internet i sa one wazne do konca danego roku kalendarzowego, nie sa na konkretny dzien. Pamietac jednak nalezy, ze kupujac bilety przez strone "tickermaster.es" trzeba miec przy sobie, karte ktora placilismy za bilety. Inaczej mozemy miec spore problemy z wejsciem.

4 komentarze:

  1. Byłam, widziałam i jako wierna fanka FC Barcy, oczywiście kubeczek zakupiłam :D W Hiszpanii byłam w 2010r., zaraz po wygranych mistrzostwach Hiszpanii, więc cały kraj żył w euforii, a Waka Waka Shakiry pobrzmiewało we wszystkich sklepach we wszystkich radiach :)
    Nie wiem czemu , ale ten stan udzielał sie każdemu - naprawdę! Na Camp Nou cieszyłam się jak dziecko (czyli Twoim dzieciom się nie dziwię ;)), a z kubka piję herbatkę po dziś dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, nie chce nawet liczyc ile naszej kasiurki zostalo w tym sklepie,kubeczki sa 3 w domu-bo troje "duzych"dzieci ;-) .Poza tym jakies plakaty, breloki, magnesy, niezbedne do zycia notatniki...dlugopisy. Ktos powie szkoda kasy na takie badziewie, ale kto wie czy jeszcze kiedys tam wrocimy a radosc dzieci bezcenna...Wolalam zjesc mniej lodow(lepiej dla mojej pupy) niz im odbierac radosc z posiadania takich pamiatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się - z takich rzeczy cieszą się dzieci i jak widać dorośli ;)

      Usuń
  3. Hehe jakoś ostatnio mam szczęście do trafiania w sieci na wpisy o piłce nożnej. Sama też nie jestem jakąś tam wielką fanką (to tak delikatnie powiedziane :P). Ale fakt, Hiszpanie mają bzika totalnego na punkcie tego sportu :) Ostatnio nawet gdzieś widziałam zdjęcia nagrobków z herbami drużyn piłkarskich, wywarło to na mnie wrażenie...

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).