eeee

czwartek, 10 października 2013

Saltburn by the Sea-sierpien 2013

Sa takie miejsca, do ktorych lubie wracac. Moim wielkim marzeniem kiedys bylo zamieszkac nad morzem, chyba wszystko jedno nad jakim, byleby miec blisko do plazy.Kiedy mieszkalam w Polsce od Morze Baltyckiego dzielilo mnie ponad 500 km i jakies 12 godzin jazy autem. W Anglii mamy zdecydowanie blizej, bo nieco ponad 30 mil do Morza Polnocnego.Dlatego dosyc czesto odwiedzamy rozne nadmorskie miejscowosci. Dzis zabiore Was po raz drugi do Saltburn by the Sea, o ktorym napisalam juz tutaj.
Wyjechalismy dosyc wczesnie z nadzieja, ze spowijajaca nasza miejscowosc mgla nie bedzie podazala za nami. Niestety pogoda nie nalezala do najpiekniejszych.Po zaparkowaniu auta odziani w kurtki i swetry rozpoczelismy poszukiwania ciuchci, ktora miala nas dowiezc do Wloskiego Ogrodu.



I w koncu ja znalezlismy, ale w lokomotywowni. Nie bylo zadnej informacji ani na malej stacyjce ani nigdzie indziej, czy ciuchcia dzis wyruszy, dlatego postanowilismy w dalsza droge udac sie pieszo.


Mijamy place zabaw





i docieramydo koncowej stacji kolejki



oraz do Wloskiego Ogrodu.


 W zasadzie nie wiem, czym charakteryzuje typowy wloski ogrod,ten nie zrobil na mnie wielkiego  wrazenia. Mialam nieco inne wyobrazenie o  tym miejscu.



Udajemy sie zatem dalej na spacer parkiem, ale i on poza kilkoma drzewami,nie zachwyca.
Wspinamy sie zatem parkowymi alejkami w gore i 



wychodzimy z tego ponurego dzis miejsca. Kierujemy sie, wzdloz ulicy prowadzacej nad morze, do naszego parkingu.Chcemy wziac z auta nasze jedzenie i usiasc na jednej z rodzinnych lawek, ktore mijalismy idac do Wloskiego Ogrodu.
Na naszej drodze spotykamy letnia altanke



z bardzo ciekawa mozaika na podlodze.


Weglug informacji zawartej na tablicy obok altanki,byl w tym miejscu most-wysoka kladka dla pieszych nad dolina. Ponizej nas znajudje sie bowiem i ciuchcia i wloski Ogrod.



Mijamy nastepnie prywatne tarasy widokowe.




Klif nadal we mgle.



Kiedy zrobilismy sobie przerwe i delektujemy sie naszym posilkiem i ciepla herbatka, mija nas ciuchcia. 

Postanowilismy zatem zrobic przyjemnosc dzieciom i udac sie na przejazdzke, krotka ale za to dzieci beda mialy przyjemnosc.



Nastepnym punktem bylo juz znane nam z wczesniejszego wyjazdu molo.Wczesniej jednak nie udalo nam sie dojsc do jego konca.













Na pewno tu jeszcze przyjedziemy.

1 komentarz:

  1. Super, ze trafilam na Twoj blog. W niektorych miejscach bylismy, ale wiele jeszcze przed nami!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).