eeee

poniedziałek, 9 września 2013

Beamish Museum-sierpien 2013

Do Beamish Museum wybieralismy sie w zasadzie odkad przeprowadzilismy sie do Polnocnej Anglii. Zawsze cos stalo nam na drodze, ale w sierpniu przy okazji wizyty mojego taty postanowilismy w koncu zajrzec do tego przedziwnego miejsca. Nie mamy daleko, okolo 15 mil, ale wyjezdzamy w zasadzie na samo otwarcie, jestesmy na miejscu po 10. Bilety nie sa tanie, dorosla osoba placi 17.50 funta a za dziecko 10 funtow, dzieci ponizej 5 lat wchodza za darmo. Sa oczywiscie bilety rodzinne.


Wejscie do muzeum, niepozorne, ale juz w drzwiach witaja nas kobiety przebrane w stroje z epoki, w swiat ktorej za chwilke wejdziemy.
Beamish Museum to Air Museum, czyli skansen, ktory pokazuje nam zycie w Polnocno-Wschodniej Anglii od XVIII  wieku do poczatkow XX wieku .Zanim jednak przejde do opisania jak muzeum wyglada w srodku i co mozemy w nim zobaczyc, chcialam Wam pokazac jakimi srodkami transportu mozemy sie przemieszczac po poszczegolnych jego czesciach.







Mozemy wybrac sie na przejazdzke wokolo calego muzeum lub przejezdzac tylko odcinki pomiedzy poszczegolnymi czesciami. My wybralismy opcje na nogach wokolo, ale koncowke juz musielimy pokonac odkrytym tramwajem. Przyjechalismy tu po 10 rano, wyszlismy po 15,ale i tak nie dotarlismy do wszystkich miejsc.Niestety nie tylko dzieci byly zmeczone, ale my dorosli rowniez.Nastepnym razem, kiedy sie tutaj pojawimy, zaczniemy zwiedzanie od konca.

Wchodzimy do muzeum i kierujemy sie zgodnie z otrzymana mapka w lewa strone:


Docieramy do Pit Village


 Pit Village to odtworzona wioska z pocztku lat XX wieku, wioska zamieszkala przede wszystkim  przez gornikow i ich rodziny.Oprocz kopalni, ktora wiadomo dawalo zrodlo utrzymania co znajduje sie w angielskiej wiosce?Zawsze znajdzie sie kosciol, szkola i sklep oferujacy angielski przysmak "fish and chips", czyli ryba z frytkami.
Najpierw wchodzimy do lokalnego kosciola Metodystow. Zostal on zbudowany w 1854 roku.



Zakrystia
Nastepnie udajemy sie do domow, w ktorych spotykamy ludzi w ich codziennych pracach(oczywiscie wyszkolonych pracownikow odgrywajacych wysmienicie swoje role).



Kobieta tkajaca kape na lozko.


dzisiejsze nocniki wygladaja nieco inaczej ;-)

Nastepnym punktem w Pit Village jest replika szkoly powstalej w 1892 roku w East Stanley. Na przelomie XIX i XX wieku uczeszczanie do szkoly bylo obowiazkowe do 12 roku zycia.

szkolna szatnia

umywalki staly na korytarzu

szkolne sale byly przestronne i jasne



Przed opuszczeniem wioski udajemy sie do:


na frytki. Pierwszy raz jadlam frytki zawiniete w gazete.


Nastepnym punktem na mapce Beamish Museum jest farma. Nie zrobila ona na nas szczegolnego wrazenia, wiadomo-podupadajace budynki, wszedzie roznoszacy sie niezbyt przyjemny fetorek nawozow, konskich odchodow czy malych swinek.





Wchodzac jednak do domow farmerow mozemy zobaczyc jak wygladaja wnetrza, co robily kobiety, kiedy ich mezowie zajmowali sie hodowla zwierzat czy uprawa pol.


Mozemy sprobowac cieplego ciasta drozdzowego. Na prawde bylo pyszne, chociaz naleze raczej do ludzi, ktorzy sie brzydza jesc w takich miejscach, kawalek ciasta zjadlam ze smakiem.A ciasta i chleby pieczone byly w takich oto piecach:


Zajrzalam rowniez do domowej spizarni:


Czas udac sie w miejsce, ktore najbardziej fascynowalo mojego meza-stacje kolejowa, jednak w czasie spaceru mijamy muzeum historii. Oczywiscie musimy zajrzec:



Bardzo mnie urzekla maszyna do robienia trwalej ondulacji a owe suszary do wlosow pamietam jeszcze ze swojego dziecinstwa, kiedy chodzilam z mama do fryzjera i paniczni sie ich balam.


W koncu docieramy do stacji. Tradycyjnie dla angielskiej kolei jest ona usytuowana na obrzezu miasteczka, do ktorego dotrzemy pozniej.Budynek stacji pochodzi z miejscowosci Rowley i zostal wybudowany w 1867 roku.




Przez chwile mozna poczuc sie jak maszynista i na krotkim odcinku drogi pokierowac lokomotywa.





Mostkiem przechodzimy w kierunku miasteczka.



I to jest miejsce, ktore chyba nas wszystkich najbardziej zafacynowalo, jednak bylismy juz zmeczeni i nie zajrzelismy do wszystkich miejsc, pracowni i sklepow.Zatem czeka nas tutaj powtorna  wizyta.


Zagladamy do pierwszego domu:


nastepnie do  warsztatu samochodowego i mieszczacego sie przy nim sklepiku:





Przystanek tramwajowo-autobusowy z poczatkow XX wieku prezentuje sie tak:


Nastepnie trafiamy na tylach sklepu cukierniczego na wyrob rozowych cukierkow:


a tu juz sam sklep i mnostwem przeroznych slodyczy, czekoladek, cukiereczkow


wychodzimy skromniejsi o pare funtow,ale lizaki maja tak pyszny smak, ze sama bym chetnie takiego calego skosztowala.




Zagladamy jeszcze do Banku Barcklay&Company wybudowanego w 1896 roku.



Niestety tutaj nasza przygoda z Beamish sie konczy, dzieci zaczynaja juz marudzic, musimy zakonczyc przygode.Wiemy, ze nastepnym razem po wejsciu do muzeum udamy sie w prawa strone.
Wsiadamy do odkrytego tramwaju i zmierzamy w kierunku wyjscia.
Przejezdzamy tramwajem kolo jeszcze jednej czesci muzeum, w ktorej miesci sie  Pockerley Old Hall, odwiedzimy ja nastepnym razem. Dziasiaj juz dzieci i my sami jestesmy  zmeczeni.

Na koniec zagladamy do sklepu z pamiatkami, w ktorym oprocz wszystkich standardowych pamiatek typu magnesy, czy pocztowki mozemy kupic roznego  rodzaju rzeczy przydatne w domu:



oraz loklane wina, piwa:



Jezeli tylko bedziecie w polnocnej Anglii, koniecznie tutaj zajrzyjcie, na prawde warto odwiedzic to ciekawe miejsce.


3 komentarze:

  1. uwielbiam odrywać takie miejsca dzięki blogom :) kiedyś byłam w Anglii na wycieczce szkolnej i również miło wspominam muzea :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magiczne miejsce na ogromnej powierzchni, bez porównania do polskich skansenów ;)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż wyjątkowo nie lubię skansenów, ten jest fantastyczny, zdjęcia przenoszą mnie na ekran Davida Coperfielda albo innych angielskich filmów. Bilety drogie, ale uważam że warto :) i rzeczywiście nie ma porównania do polskich, nudnych skansenów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).