eeee

czwartek, 2 maja 2013

Zaanse Schans-kwiecien 2013

Czwarty dzien urlopu postanowilismy spedzic w Zaanse Schans. Jechalam tam z przeswiadczeniem, ze bedzie mi sie o wiele bardziej podobalo niz w Kinderdijk . Naoogladalam sie folderow, naczytalam recenzji w interecie. Mialo byc tak fajnie. Troche sie niestety zawiodlam.
 Zaanse Schans lezy nad rzeka Zaan. W 1600 roku zbudowano tu pierwszy wiatrak i bylo ich tu podobno ponad tysiac.
Wejscie do skansenu jest darmowe. W zasadzie to nie skansen, tylko wies, w ktorej mieszkaja,zyja i pracuja ludzie.
Wchodzimy od strony parkingu i ukazuje nam sie piekny widok.



Wchodzimy na teren wioski. Niestety witaja nas sklepy z pamiatkami. Jest ich to mnostwo i nieco odbieraja urok tego miejsca.
Nastepnie trafiamy do pracowni sabotow.To bardzo ciekawe miejsce. W gablotach wystawione sa rozne rodzaje sabotow, od lyzew, kozakow po bardziej eleganckie np slubne.









Nastepnie trafiamy na pokaz-jak powstaja saboty.Niestety dzieciaki nie sa bardzo zainteresowane, wiec przechodzimy przy sabotowej scianie i kierujemy sie do wyjscia.



Mozna tu kupic sabota w swoim rozmiarze, w przeroznych kolorach. Wybor jest na prawde duzy.
Spacerujemy po wiosce. Mijamy domki, w ktorych toczy sie normalne zycie:




Trafiamy do sklepu Alberta Heijna. Pierwszy kolonialny malutki sklepik otworzyl w 1887 roku. Dzis to wielkie imperium a supermarkety Albert Heijn sa w kazdym duzym holenderskim miescie



a tu wnetrze sklepu:



Oczywiscie mozna kupic tu rozne produkty, makaron, maslo,przyprawy. Niestety ceny powalaja na kolana, wiec nasza wizyta w sklepie konczy sie tylko na ogladaniu.

Mozemy skorzystac tu z kolejnej atrakcji, jaka jest rejs statkiem po rzece Zaan. Nasze dzieci cierpia na chorobe lokomocyjna. Zatem odpuszczamy.



 Kazdy ze znajdujacych sie tutaj wiatrakow  ma swoja nazwe i inne przeznaczenie. Wytwarza sie w nich musztarde, olej,produkuje barwniki-wykorzytywane w przemysle farbiarskim,nastepny to tartak. Wejscie do kazdego z nich jest platne. 


Przy wyjsciu dajemy sie skusic na male pamiatkowe zakupy,naparstki, breloki,pocztowki.
Placimy za parking (okolo 8euro-o zgrozo-za jakies 2,5 godziny parkowania).
Podsumowujac, na pewno warto tu przyjechac, ale nie jest to miejsce, do ktorego chcialabym wrocic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).