eeee

piątek, 8 czerwca 2012

Baarlo-maj 2012

           Do Baarlo wybraliśmy się w drodze do Polski.  Zrobiliśmy sobie dwa noclegi na campingu   De Breckt. Niestety sam camping to totalna porażka.Przypomina czasy komuny, zaniedbany,brak obsługi,sklep otwarty 2 godziny dziennie i co najśmieszniejsze-basen otwarty w wybrane dni(akurat nam się nie udało z niego skorzystać).Wszystkie ulotki są dostępne tylko w języku holenderskim.
Nazwa campingu pochodzi od znajdującego się w pobliżu zamku De Breckt. Budynek recepcji jest stylizowany na zamek.Jak się później okazało, na zamek...ale na pewno nie De Breckt.


Na campingu znajduje się coś w rodzaju mini ZOO.

Po wyjściu z campingu jest już tylko ciekawiej.
                Jako że Holandia jest krainą typowo rowerową, zatem nie mogło zabraknąć mapy ścieżek rowerowych:



           Idziemy zobaczyć zamek De Breckt:



Zapowiada się całkiem ciekawie, witają nas rzeźby, jest zielono i całkiem przyjemnie.




Niestety sam zamek nie wygląda już tak wspaniale i co najzabawniejsze recepcja naszego campingu nie jest wcale wzorowana na tym zamku:

a tu dziedziniec:
                                                          
Zamek nie jest otwarty dla zwiedzających. Akurat , kiedy my byliśmy odbywała się tu jakaś konferencja. Pospacerowaliśmy w parku i wróciliśmy na nasz camping,aby szykować się do podróży, która nas czekała następnego dnia.
Nie smuciliśmy się specjalnie porażką , jaką odnieśliśmy rezerwując ten camping, ponieważ w drodze powrotnej z Polski mieliśmy zarezerwowany mobile home w Duinrell , a tam zabawa zapowiadała się doskonała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).