eeee

środa, 30 czerwca 2010

Wenecja-czerwiec 2010


Do Wenecji z campingu musieliśmy pokonać dystans około 100 km. Rano pogoda nie zapowiadała się rewelacyjnie, co nas nawet specjalnie nie martwiło, bo zwiedznie w upale nie nalezy do najprzyjemniejszych. Kiedy jednak wjechaliśmy na parking około 10 nie było już wolnych miejsc na niższych, zacienionych piętrach i musieliśmy zaparkować na ostatniej, odkrytej platformie. Słońce wyszło zza chmur i pewłni obaw, w jakim stanie zastaniemy auto po powrocie, ruszyliśmy w kierunku centrum.
Idziemy w kierunku Placu Świętego Marka. Spodziewaliśmy się większych tłumów zatem prouszamy się nawet swobodnie, nie ocierając się o innych rządnych przygody turystów. Problemem są tu pojawiające się co chwilka mosty, z którymi musi się zmierzyć nasz wózek a przede wszystkim mój mąż i mój tato. Niestety nie jest to miasto przystosowane ani dla inwalidów ani dla rodzin z małymi dziećmi. Jedyny sposób  aby dostać się na Plac Św. Marka bez przechodzenia przez mosty jest Vaporetto czyli tramwaj wodny. My nie chcemy odbierać sobie przyjemności pozaglądania w mało uczęszczane uliczki. Poza tym 3/4 naszej ekipy cierpi na chorobę lokomocyjną.




Wenecja nieturystyczna bardzo mi się podoba, za naturalność. Widać,że tubylcy starają się w miarę normalnie funcjonować, pomimo ludzkiej szarańczy, która każdego dnia odwiedza to miasto.




Nad samym Kanałem Grande, czyli najszerszą "wodną ulicą" jest już tłoczno.



W tle Most Rialto. Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Wenecji. Najstarszy most w mieście-powstał w 1170 roku. Obecna konstrukcja jest już szóstą z rzędu i pierwszą z kamienia, pochodzi z 1592 roku(poprzedni drewniany most zwodzony zawalił się pod ciężarem stojącego na nim tłumu).Wokół mostu (zarówno kiedyś jak i dziś) znajduje się centrum finansowo-handlowe. Powstał on bowiem w pobliżu pierwszej mennicy i był nazywany "mostem pieniądza".



Dochodzimy do Placu Świętego Marka. 
Budowę dzwonnicy rozpoczęto w IX wieku, natomiast zakończono w wieku XII.


Nieodłączna woda mineralna, nie zapomnijcie jej zabrać ze sobą, bo ceny w mieście mogą zniszczyć nasz zaplanowany budżet.

Starsza podróżniczka.
Na zdjęciu poniżej znajduje się Bazylika św. Marka i kawałek Pałacu Dożów.

Bazylika św. Marka to najcenniejszy zabytek Wenecji. My podziwialiśmy zabytki tylko z zewnątrz, ponieważ wszędzie były kolejki do wejścia a my z naszymi dziećmi nie dalibyśmy rady wystać  i zwiedzać kilka godzin. 


Młodsza podróżniczka.
Wracamy również mało uczęszczanymi uliczkami:


i trafiamy na taki oto drewniany  most .


Jeszcze tylko kupujemy obowiązkowe, pamiątkowe maski.



Do Wenecji chciałabym wrócić, ale dopiero, kiedy nasze maluchy podrosną. Teraz tylko "z grubsza" ją zobaczyliśmy. Niestety takie miejsca są męczące dla dzieci , jak i dla nas rodzicow, którzy nie moga spuscić z oczu swoich pociech. Nie mogliśmy wejść ani do Bazyliki Św. Marka, ani do Pałacu Dożów, ani na dzwonnicę. Niedosyt pozostał...
Po powrocie na parking, który już nieco opustoszał, mamy rewelacyjny widok z naszego 10 piętra na Wenecję: 


Nie żałujemy, że nasze auto zostawiliśmy jednak na najwyższym piętrze parkingu :). 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).